My, kamper i Nowa Zelandia Wyspa Południowa – część druga …

Tak właśnie było: my, kamper i Nowa Zelandia Wyspa Południowa. Spełniło się jedno z naszych ostatnio największych podróżniczych marzeń. W pierwszej części tego wpisu możecie przeczytać relacje z początkowych dni naszej podróży: www.zycieipodroze.pl/2019/06/24/my-kamper-i-nowa-zelandia-wyspa-poludniowa-czesc-pierwsza/. Dziś zapraszam Was na część drugą naszej niezapomnianej i wyjątkowej przygody. My, kamper i Nowa Zelandia Wyspa Południowa – cud i magia, niezwykłe krajobrazy, kryształowe wody, spektakularne wschody i zachody słońca, lodowce, barwne tęcze oraz świeże powietrze i emocje które nam towarzyszą każdego dnia – cóż więcej można dodać? Może tylko tyle, że warto żyć chwilą która trwa …

Nowa Zelandia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 7
Lake Hawea – The Neck – Haast Pass – Mount Victor – Knights Point Lookout – Lake Paringa

 

 

 

 

Dziś bardziej relaksujący dzień. Zarówno pospaliśmy dłużej, jak i przejechaliśmy nieco mniej kilometrów, a także powędkowaliśmy. Szykujemy się na jutrzejsze emocje, a co to będzie sami się przekonacie. Dzisiaj, zresztą jak to już się tradycją naszej podróży po nowozelandzkiej cudnej ziemi stało, wspaniałe widoki: magiczne góry, cudne doliny, wartkie rzeki,  jeziora o cudnych kolorach i widok na morze na dodatek. Czego można chcieć więcej?

 

 

 

 

Jak tu nie zakochać się w takim cudzie natury, jakim jest Południowa Wyspa Nowej Zelandii. Uwielbiamy tę magiczną krainę. Na nocleg wybraliśmy, kolejne urocze jeziorko o nazwie Paringa. Tym razem gościło tutaj więcej podróżników niż na ogół. Nowo Zelandczycy z północnej części kraju biwakujący tutaj mówili nam, że jeziora są wyjątkowo ciepłe w tym roku, stąd rybki biorą mniej. Jednak dla nas to był cudny czas spędzony nad pięknym jeziorem w miłym towarzystwie. Wspaniały relaks w uroczym otoczeniu.

 

Dzień 8
Lake Paringa – Bruce Bay – Franz Josef Glacier – Mount Cook – Tasman Glacier – Fox Glacier – Lake Mapourika – Lake Wahapo – Lanthe Lake – Tasman Sea – Lake Kaniere

 

 

 

 

Nasza magiczna podróż wciąż trwa. Jakże to ekscytujące. My, kamper i Południowa Wyspa Nowej Zelandii … Niezwykły dzień pełen wrażeń. Wyjątkowe doznania i spektakularne widoki. Tym razem z innego poziomu. Ekscytujący lot helikopterem i magiczne spotkanie ze szczytami gór, z białym mięciutkim puchem, nadzwyczajnie pięknymi i ogromnymi lodowcami oraz jeziorami morenowymi o niezwykłych barwach.  Niesamowite lodowce: Fox Glacier, Franz Josef Glacier oraz największy spośród nich Tasman Glacier urzekły nas i przyciągały wzrok. Mieniły się różnymi kolorami. Połączenie bieli z błękitem wyglądało wprost niebiańsko w promieniach słońca. Choć, gdy ono skryło się za chmurami nasz zachwyt wciąż nie malał. Jaka szkoda, że lodowce topnieją na skutek zmian temperatury i zmniejszają swoją objętość.

 

 

 

 

Majestatyczna i bardzo charakterystyczna góra Mount Cook zauroczyła nas od pierwszego wejrzenia. Pomyśleć tylko, że mogliśmy to wszystko podziwiać z tak bliska. Cudny pejzaż górski rozciągał się przed naszymi oczami radując je swoim nadzwyczajnym pięknem i wyjątkowością. To był cudny dzień pełen niezapomnianych wrażeń, niesamowitych przeżyć i niezapomnianych chwil. Dla nas, zakochanych w górach, to była niezwykła przygoda, a Alpy Południowe zachwycające. Na chwilę wróciliśmy myślami do naszego himalajskiego trekkingu. Dziś, choć w inny sposób, bo wykorzystując helikopter, dotarliśmy do pięknej górskiej krainy, aby podziwiać ją w całej okazałości.

 

 

 

 

Wówczas, w Himalajach Nepalu szliśmy dzień za dniem, wędrując od samego dołu do przełęczy. Trekking trwał kilkanaście dni. Możecie o nim przeczytać we wcześniejszych postach: www.zycieipodroze.pl/2017/05/23/im-dalej-pojdziemy-tym-lepiej-siebie-poznamy-czyli-nasz-trekking-dookola-annapurny/ i www.zycieipodroze.pl/2017/05/25/im-dalej-pojdziemy-tym-lepiej-siebie-poznamy-czyli-nasz-trekking-dookola-annapurny-czesc-2/. Obecnie wybraliśmy inną opcję z różnych powodów. Przyznaję, że pomysł mojego męża, aby wybrać helikopter był bardzo dobry. W krótkim czasie mogliśmy podziwiać widoki zapierające dech w piersiach. Cudowne uczucie, a doznania bezcenne. Jeszcze długo emocjonowaliśmy się tą chwilą.

 

Dzień 9
Lake Kaniere – Hokitika River – Tasman Sea – Greymouth – Punakaiki – Pancake Rocks – Cape Foulwind – Westport – Riverside Holiday Park Murchison

 

 

 

 

Dziś nasza podróż kamperem była także pełna niespodzianek. Wybrana przez nas trasa nadal wiodła przez zachodnie wybrzeże Południowej Wyspy Nowej Zelandii, a dokładniej wzdłuż Morza Tasmańskiego. Wybrzeże potrafi zadziwić niezwykłą linią brzegową obfitującą w różnorodne formacje skalne na przykład skały naleśnikowe – Pancake Rocks, a także plaże o wyjątkowych ciemnych piaskach. Jakże bardzo różnią się one od tych, które do tej pory poznaliśmy. Morze w tym zakątku świata mieni się zmiennymi barwami, a woda w nim jest niezwykle czysta. Tutaj mieliśmy kolejną okazje do spotkania z fokami, ale też i różnorodnymi gatunkami ptaków.

 

 

 

 

Żegnając się z morzem udaliśmy się w głąb lądu, aby dotrzeć do planowanego postoju nad jedną z rzek. Ku naszej radości miejsce było piękne. Można było pospacerować i pokąpać się w rzece. Oczywiście nie omieszkaliśmy też powędkować wieczorową porą. Mój mąż złapał ślicznego pstrąga, który był uwieńczeniem kolejnego wyjątkowego dnia naszej podróży. Oczywiście po otrzymaniu buziaka wrócił do wody. Zastanawialiśmy się co czeka nas jutro, gdyż zamierzaliśmy udać się w stronę przeciwnego wybrzeża Południowej Wyspy Nowej Zelandii.

 

Dzień 10
Murchison – St Arnaud – Wairau Valley – Marlborough -Blenheim – Clarence – Kaikoura

 

 

 

 

Wczoraj pożegnaliśmy się z zachodnim wybrzeżem Południowej Wyspy Nowej Zelandii. Dziś podążyliśmy pośród pięknych rzek, magicznych kolorowych gór, cudnych, zielonych winnic w kierunku wschodniego wybrzeża. Tras cudna, jak każdego dnia, choć już nieco inna. Tutaj jest równie pięknie i zachwycająco jak w minionych dniach, choć dało się odczuć większy ruch na drogach oraz spotykaliśmy więcej ludzi wokół. Po podróży pełnej pięknych krajobrazów dotarliśmy do oceanu, który mieni się różnymi kolorami. W otoczeniu gór, zieleni, traw i skałek, w głównej mierze wapiennych, prezentował się wyjątkowo. Przy oceanie widzieliśmy liczne, charakterystyczne dla tej części świata, ciemne plaże, na których można było znaleźć tylko wyrzucone korzenie, patyczki i inne elementy natury. Zero śmieci. Nie to, co w niektórych innych zakątkach naszej planety takich jak Wietnam chociażby, gdzie często chce nam się płakać na widok śmieci w ogromnych ilościach.

 

 

 

 

Pięknie prezentowało się torowisko położone nad samym brzegiem wody. Czyż nie cudnie byłoby tutaj podróżować także pociągiem? Myślę, że zdecydowanie tak. Już w wyobraźni miałam nas siedzących w takim pociągu i przemierzających wschodnie wybrzeże Południowej Wyspy magicznego zakątka naszej planety. Ach, czy ta Nowa Zelandia nie przestanie nas zadziwiać? W czasie tej podróży to raczej nie nastąpi. Póki co, wciąż ku naszej radości byliśmy my, kamper i Południowa Wyspa Nowej Zelandii, najpiękniejsza z wysp do tej pory przez nas odwiedzonych. Dotarliśmy do Kaikoury i zaparkowaliśmy nad samym morzem. Uwielbiamy postoje nad wodą, czy to mniejszą, jak jeziora i rzeki, czy też większą w postaci mórz i oceanów. Najlepiej w otoczeniu gór. To taki nasz mały bzik. Wieczorem mogliśmy powędkować nad brzegiem oceanu wyciągając rybki jedną za drugą. Pomyśleć tylko, że jutro czekają nas kolejne atrakcje i wyjątkowe przeżycia. 

 

Dzień 11
Kaikoura – Greta Valley – Waikari – Lake Sumner Rd – Hurunui River – Lake Sumner Forest Park – Lake Taylor

 

 

 

 

Dziś emocji i wrażeń mnóstwo. Wypłynęliśmy z Kaikoury w głąb oceanu, aby poznać tutejsze ryby morskie i nie tylko je. Wędkowanie było ogromną przyjemnością, choć im dalej od brzegu też i wyzwaniem. Trochę siły trzeba włożyć w kręcenie kołowrotkiem i wyciąganie rybek ze znacznych głębokości. Radości jednak było co nie miara. Wyciągaliśmy jeden za drugim piękne okazy, a nierzadko i dublety. Coś niesamowitego. Mogliśmy też przyjrzeć się z bliska i innym mieszkańcom oceanicznych przestworzy. Po tych niezwykłych wrażeniach zdecydowaliśmy, że na ostatni już nasz nocleg w kamperze chcemy udać się w głąb lądu i, co oczywiste dla nas, w góry. Wszak to nasza krajobrazowa miłość.

 

 

 

 

Droga szutrowa nie należała do najłatwiejszych, ale widoki, przestrzeń ogromna, przepiękna przyroda i niemalże brak ludzi dookoła warte były jej pokonania. Ku naszej ogromnej radości dotarliśmy do jeziora ,,na końcu świata,, i tutaj spędziliśmy czas z dala od wszystkiego i to dosłownie. Tutaj w Nowej Zelandii bardzo nam się podobały te kilkunastogodzinne przerwy w braku zasięgu. Dodały one naszej podróży niewątpliwie uroku. To wspaniałe uczucie móc skupić się tylko na tym, co dookoła nas i na sobie nawzajem. Piękny, magiczny i wyjątkowy czas, a dzisiejsze emocje i przeżycia niezapomniane. Chciałoby się rzec: chwilo trwaj …

 

Dzień 12
Lake Taylor – Sumner National Park – Waipara – Amberley – Christchurch

 

 

 

 

Dzisiaj kończymy naszą podróż kamperem po rajskich zakątkach Południowej Wyspy Nowej Zelandii. Pomyśleć tylko, że pokonaliśmy 2700 kilometrów w ciągu tych 12 dni podróżując różnorodnymi i niezwykłymi drogami. Nasza dzisiejsza trasa wiedzie pośród przepięknych gór, które tak uwielbiamy. Droga szutrowa, serpentyny górskie i zakręty zza których wyłania się co rusz to nowy niezwykły obraz zawsze nas ekscytują. Spektakularne widoki, cudna natura, barwne góry, przełomy górskie, zielone doliny, magiczne rzeki i jeziora wraz z ich mieszkańcami cieszą nas podczas naszej podróży każdego dnia. Taką Nową Zelandię właśnie zapamiętamy.

 

 

 

 

To była niezwykła podróż i niezapomniana przygoda z jednym z najpiękniejszych zakątków świata. Bynajmniej z tych, które widzieliśmy do tej pory. Choć przyznaję, że bywaliśmy już w wielu magicznych miejscach. Tak, jak wspomnieliśmy wcześniej, podczas naszych podróży zachwycały nas różne miejsca, czy części danego kraju. No może poza Himalajami jakże majestatycznymi i magicznymi. Tutaj w Nowej Zelandii czuliśmy się inaczej. Południowa Wyspa zauroczyła nas w całości. Dla nas to po prostu istna magia i nieziemska destynacja na wakacyjną podróż. Uwielbiamy ją za spektakularną naturę w jej czystej postaci, ogromne przestrzenie, czyste powietrze i widoki podziwiane przez nas każdego dnia, które zapierają dech w piersiach. Dziś chce się powiedzieć nie do widzenia, a do zobaczenia, gdyż kto wie, a nóż jeszcze tutaj wrócimy …

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasza obecna  przygoda w Nowej Zelandii dobiega już końca. Czas wrócić do Wietnamu. Dziękujemy Wam, że zechcieliście przeżyć razem z nami  wspaniałą podróż, ciesząc się tą chwilą  i magiczną krainą jaką jest Południowa Wyspa Nowej Zelandii.
Życie to podróże, a podróże to życie …

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

94 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *