• Tabletka na życie …

    Tabletka na życie   Do drzwi pewnej apteki zapukała kobieta. Miała około 40 lat, podkrążone oczy, przygarbione plecy i ciężki chód. To był środek nocy i stary aptekarz wyjątkowo wziął dyżur. Mógł tego nie robić, ale z jakiegoś powodu tutaj był.   – W czym mogę pani pomóc?   Tej nocy nie padał deszcz, a mimo to twarz kobiety była mokra.   – Czy coś się stało? – zaniepokoił się mężczyzna.   Kobieta otarła dłonią policzki i wzięła oddech. Westchnęła.   – Czy ma pan tebletkę na życie?   Zapadła cisza. Mężczyzna zakasłał. Zastanawiał się, czy może powiedzieć kobiecie to, co usłyszał pewnej nocy kilkadziesiąt lat wcześniej. Nie wiedział, czy…

  • Kamienie nudystów …

    Może zapytacie: kamienie nudystów? O co w tym chodzi? Dlaczego nie plaża, a właśnie kamienie? Skąd nudyści w czasie naszej kamperowej podróży? Czy z własnego wyboru? Czasami tak się zdarza, że mimowolnie jesteśmy w centrum wydarzeń. Nam również zdarzyła się taka historia. Poniżej śpieszę wyjaśnić ją bardziej szczegółowo. Było to wydarzenie z serii nietypowych jeśli mowa o naszych podróżach domem na kółkach. Wcześniejsze nasze doświadczenia były znacznie odbiegające od tego.         Kiedy dotarliśmy do tego miejsca nie wiedzieliśmy co się tutaj będzie działo od następnego dnia. Jezioro, piękna przyroda wokół, plaża i kamienie. Zaparkowaliśmy przy tych ostatnich właśnie, aby ewentualnie nie blokować plaży innym chcącym z niej…

  • Mittåkläppen – przepiękna i niezwykła góra …

    Mittåkläppen to przepiękna i niezwykła góra otoczona wyjątkową aurą. Cudnie malownicza i wdzięczna. Nawet wysokość ma wyjątkową. Mierzy bowiem 1212 m n.p.m., co dodaje jej jeszcze dodatkowej magii, choć chyba wcale jej nie potrzebuje. Sama w sobie jest urocza i niezwykła. Ten kształt, bajkowe kolory i widoki zapierające dech w piersiach. Jakże miło było wędrować, aby gościć na szczycie magicznej Mittåkläppen. To niezwykłe móc podziwiać ją, jak i całą okolicę rozpościerającą się dookoła.             Nasz zachwyt nie ma końca, tak bardzo nas urzekła. Ze szczytu Mittåkläppen, gdzie okiem sięgnąć, rozciagają się oszałamiające widoki na góry położone zarówno na terenie Szwecji, jak i Norwegii. W pogodny…

  • Västkusten – czy my nadal jesteśmy w Szwecji…?

    Västkusten, czyli zachodnie szwedzkie wybrzeże zaskoczyło nas niezwykle. W dużej mierze pozytywnie, ale i małych minusów, z naszego punktu widzenia, nie zabrakło. Kiedy już tam dojechaliśmy naszym domem na kółkach zadaliśmy sobie pytanie: czy my nadal jesteśmy w Szwecji? Jakże to, co zobaczyliśmy, różniło sie od tego, co już nasze oczy w tym kraju widziały. Jak się okazało jeszcze wiele przed tą wyprawą nie.             Przejechaliśmy Västkusten zarówno z góry na dół, jak i z dołu do góry patrząc na mapę. Mniej więcej takie było nasze zamierzenie. W jedną stronę jechaliśmy kamperem i autem osobowym, gdyż podróżowaliśmy dwoma pojazdami. Po pożegnaniu siostrzyczki i siostrzenicy, które…

  • W domu i w podróży, czyli niezwykły letni czas …

    Letni czas spędziliśmy zarówno w domu, jak i w podróży. Było to piękne, spokojne i  wyjątkowe lato, pełne wspaniałych i niezapomnianych wrażeń. Chce się rzec: życie jest piękne o każdej porze roku, a latem bywa jeszcze piękniejsze. Teraz, mieszkając w Szwecji, mogę tak śmiało powiedzieć. Jest tak, jak powinno być. Oczywiście w moim odczuciu. Wcześniej przez wiele lat, gdy mieszkaliśmy w Katarze i w Wietnamie lato kojarzyło mi się z upałem, ekstremalnym upałem i wysoką wilgotnością. Tutaj, w moim odczuciu, letni czas jest jak skrojony na miarę.                        Dziś z przyjemnością wracam do wakacyjnych wspomnień. Zaledwie miesiąc temu wróciliśmy z…

  • Lato na wsi …

    Lato, lato na wsi … Jakże bardzo je tego roku czuję. Lato na szwedzkiej wsi jest piękne, spokojne, i wyjątkowe. Minione było zatrute przez zbyt długi czas (nigdy więcej takiej dawki toksyczności i złych emocji), a to jest takie świeże i radosne. Cała okolica pięknie zielona, toń wody w jeziorze ma wyjątkowy niebieski kolor, a kwiaty w ogródkach i na łąkach sprawiają, że jest kolorowo. Świeże warzywa i owoce prosto z ogródka, bądź z lasu, dodają całości swojskości.             Wszystko to razem sprawia, że jest niemalże bajkowo, a życie biegnie w ciszy przeplatanej śpiewem ptaków, dźwięku bzyczących bąków, odgłosami kąpiących się dzieci, kosiarek włączanych co…

  • „Bieg Anioła” – niezwykła powieść obyczajowo-kryminalna z czarnym humorem w tle …

    „Bieg Anioła” to moje kolejne spotkanie z twórczością Doroty Wójcik. Tak, jak debiut autorski pisarki, czyli książkę „Cecylio obudź się” kupiłam z czystej ciekawości, gdyż chciałam poznać tę autorkę, tak już na kolejną pozycję czekałam od dawna. Można powiedzieć, że wręcz z niecierpliwością. Już sam tytuł i okładka nie wiedząc czemu skradły moje serce. „Bieg Anioła” zamówiłam przed premierą, bo czułam, że muszę przeczytać tę powieść. Kiedy tylko książka dotarła do mojej siostrzyczki, ta niezwłocznie przesłała ją dalej do mnie. W końcu dotarła tutaj na północ Szwecji i mogłam nieco już zniecierpliwiona zacząć czytać. Czy warto było czekać? Oj tak, zdecydowanie tak, ale o tym za chwilę w recenzji poniżej.…

  • Rysa na szkle – post na oczyszczenie … nim złe wspomnienia się rozpłyną …

      Dlaczego rysa na szkle? Otóż to, o czym dziś będę pisać takim jest. Moje obecne życie jest udane i szczęśliwie, o czym jeszcze będę pisać. Jest jeszcze lepsze odkąd podjęłam pewne decyzje. Zaczęłam wybierać to, co dla mnie dobre. Z miłości do siebie, poza wieloma działaniami, które robię jako kroki w przód, jeden jest krokiem w tył. Dla mnie potrzebnym po to, aby móc iść dalej. Rysa na szkle pozostanie, bo fakt, że się komuś wybacza nie oznacza, że się zapomina. Choć można pozwolić przecież złym wspomnieniom się rozpłynąć. Tak po prostu dla samego siebie.     Rysa na szkle, czyli post na oczyszczenie będzie bardzo długi. Nie przejmuj…

  • Czyń dla siebie dobro z miłością …

      Czyń dla siebie dobro z miłością – z jednej strony oczywiste, a z drugiej niekoniecznie łatwe do realizacji. Dziś kontynuując cykl „Z miłości do siebie, czyli misja asertywna egoistka” chcę napisać o tym, jak ważna jest miłość własna i czynienie dla siebie dobra. Tych, którzy nie czytali wstępu zapraszam, aby to uczynili, gdyż cały felieton stworzy swoistego rodzaju cykl: Z miłości do siebie, czyli misja asertywna egoistka … | Życie i podróże (zycieipodroze.pl) Myślę, że najlepiej zrozumie się go czytając krok po kroku jego poszczególne części, choć każdy artykuł bedzie stanowił odrębną całość. Może być przecież tak, że po prostu będziecie zainteresowani konkretnie jednym tematem a nie całością.   …

  • Z miłości do siebie, czyli misja asertywna egoistka …

      Z miłości do siebie, czyli misja asertywna egoistka już trwa. Zaczęłam ją jakiś czas temu. Teraz chcę kontynuować a także opisać na blogu. Kolejne kroki przede mną.  Step by step chciałoby się powiedzieć. Skąd się wziął pomysł? Otóż z życia. Na swojej drodze spotykamy różnych ludzi, którzy wpływają na nas, nasze emocje, wybory, plany życiowe i nierzadko naszą codzienność. Dobrze kiedy są to pozytywne i budujące nas relacje. Gorzej kiedy jesteśmy wykorzystywani, obrażani lub lekceważeni. Najgorzej kiedy czynią to stosunkowo bliskie, przynajmniej w teorii, osoby.   „Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie zdrowe. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i…