• Wyspa Południowa Nowej Zelandii – piękno natury w czystej postaci …

    Wyspa Południowa Nowej Zelandii to niewątpliwie piękno natury w czystej postaci. To kraina, którą śmiało można nazwać rajem dla każdego kto uwielbia góry, jeziora, rzeki, lasy, pola, fiordy, oceany, plaże i przyrodę otulającą całość w niepowtarzalnie magiczny sposób. Będąc tutaj trudno jest się nie zachwycić tym wszystkim, co nas otacza. Ten niezwykły zakątek naszej planety jest jak muzyka, jak poezja, która przenika wszystkie nasze zmysły i zostaje w sercu w swojej własnej szufladce. Pomyśleć tylko, że Wyspa Południowa Nowej Zelandii to tylko, a może aż,  jedna z wysp położonych na południowo-zachodnim Pacyfiku. Jednak krąży wiele opinii, że to tylko tutaj można poznać prawdziwą Nową Zelandię z jej ,,dzikim,, codziennym życiem.…

  • Pleiku i Prowincja Gia Lai – spokojna kraina z cudnymi krajobrazami …

    W wolny weekend wybraliśmy się na krótkie wojaże po okolicach Pleiku i Prowincji Gia Lai. Słyszeliśmy opinie, że to dość nudne okolice, ale my się z tym nie możemy zgodzić. Zapewne są one dość rzadko odwiedzane przez turystów, a to dla nas jest niewątpliwy atut, gdyż lubimy odkrywać nowe zakątki raczej w ciszy. To wówczas najcudniej doświadcza się tego, co nas otacza. Pleiku i Prowincja Gia Lai nas zachwyciły zwłaszcza pod względem krajobrazowym. Magiczne góry, lasy sosnowe, wodospady, strumyki, jeziora i liczne zielone plantacje oraz panujący tam spokój są hipnotyzujące.         Pleiku to miasto położone w środkowym Wietnamie (Wyżyna Centralna) na terenie będącym pozostałością działalności wulkanicznej z przed 25-30 milionów lat.…

  • Laos – kolejna odsłona …

    Laos to kraj wyjątkowy, a tym razem drugie nasze spotkanie z nim, kolejna odsłona. Siedem dni, trzy loty samolotami, tysiąc dwieście pięćdziesiąt kilometrów przejechanych na motocyklu po drogach i bezdrożach oraz trzydzieści kilometry przepłynięte łódkami zarówno w słońcu, jak i w towarzystwie burz. I cóż, znów było magicznie, pięknie i wyjątkowo. W tym czasie odwiedziliśmy sześć prowincji, cztery miasta, gościliśmy w czterech parkach narodowych, widzieliśmy kilka jaskiń, magiczne pasma gór i rzeki z niezwykle czystą, przezroczysta wodą, jeziora o kolorze szmaragdowym, pola ryżowe, tytoniowe i kukurydziane. Znów mogliśmy przyglądać się codziennemu życiu, które jest takie niezwykłe. W kilku miejscach czas się zatrzymał. Cofnęliśmy się a czasie o sto, a może i więcej lat. Chcemy się podzielić…

  • Jakiego koloru jest kraj w którym mieszkam? …

    Jakiego koloru jest kraj, w którym mieszkasz? – oto jest pytanie. Sami odpowiedzcie czy łatwo jednoznacznie odpowiedzieć na nie.     Pomysł, aby napisać o tym jakiego koloru jest Wietnam, w którym mieszkam od ponad dwóch lat, nie jest tak całkowicie mój. Do tego, aby powstał ten post zainspirowała mnie autorka  bloga bookendorfina.blogspot.com/. Izabela jest doskonałą recenzentką książek i potrafi zadawać pytania zmuszające nas do przemyślenia. Tym razem zapytała mnie: – Jakbyś miała wskazać jeden wiodący kolor, to jaki najlepiej oddałby ducha tego kraju? Moja odpowiedź brzmiała: – Zielony 🙂   ” Bo ja pan, bo ja król, Wśród zielonych niw i pól ! “ Edmund Wasilewski ”Krakowiak” Na pytanie  jakiego koloru jest kraj…

  • Weekend, motocykl, góry i my, czyli okolice Mai Chau, Hoa Binh i Thanh Hoa …

    Wypraw w okolice Mai Chau i góry je okalające było już kilka. O jednej z nich pisałam w poście www.zycieipodroze.pl/2016/02/15/piekna-trasa-motocyklowa-czyli-okolice-mai-chau/. A dziś będzie bardziej fotograficznie.                     W dzisiejszym poście wspomnę tylko, że to piękna, niezwykła kraina, jakże inna od tego co dookoła nas każdego dnia, od codzienności w Hanoi. Choć i tutaj można znaleźć zielone zakątki z dala od tłumu ludzi, kurzu i spalin. Jednak my uwielbiamy nasze weekendowe motocyklowe wyprawy w góry. Tam tylko one, niesamowita przyroda, my, nasz motor i niezwykli ludzie spotykani na drodze, do których mamy ogromne szczęście.                 Tym razem na…

  • Przygoda w Australii, czyli spełniające się dziecięce marzenie …

    Są takie marzenia, które spełniają się po kilku, kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu latach. Tak jest i z moją Australią. Marzyłam o niej już bardzo dawno jako mała dziewczynka, czy też nastolatka. Oglądając ,,Ptaki ciernistych krzewów,, i ,,Powrót do Edenu,, oraz ,,Krokodyla Dundee”, filmy którym towarzyszyła sceneria australijskich rozległych przestrzeni, bardzo chciałam tam być. Było to od kilkudziesięciu lat miejsce, w którym chciałam być. I teraz, po czterdziestce, Australia stanęła przede mną i moim mężem otworem, a zrealizowanie dziecięcego marzenia stało się faktem i naszym udziałem. Przemierzyliśmy wschodnim wybrzeżem tegoż niezwykłego, pełnego niespodzianek kraju 3800 kilometrów kamperem. Taki styl podróżowania był naszym marzeniem, gdy mieszkaliśmy w Polsce, czy też w Katarze. Zrealizowaliśmy je…

  • Wielkopolski Park Etnograficzny w Dziekanowicach – urocze miejsce, w którym czas się zatrzymał …

    Wybierając Wielkopolski Park Etnograficzny jako kolejne miejsce, które chciałam zobaczyć nie spodziewałam się, że zauroczy mnie i zaskoczy aż tak bardzo swoim swoim klimatem oraz aurą tam panującą. Spędziłyśmy tam kilka godzin zachwycając się urokiem wsi i dworku wyglądających jak na filmie. Jedno zdanie określa atmospherę tej niezwykłej krainy. To miejsce, w którym czas się zatrzymał.         Wielkopolski Park Etnograficzny położony jest na Szlaku Piastowskim, na jednym z brzegów Jeziora Lednickiego, we wsi Dziekanowice. Stanowi jedno z większych muzeów usytuowanych na wolnym powietrzu. Park podzielony jest na dwa uzupełniajace się naturalnie środowiska: chłopskie i dworkowo-folwarczne.         Odtworzona wieś wielkopolska przedstawia XIX wieczną rzeczywistość, ale znajdują się w…

  • Hanoi widziane moimi oczami…

    Hanoi jest stolicą Wietnamu i ogromnym miastem położonym po dwóch stronach Rzeki Czerwonej. Kiedyś ograniczało się tylko do jednego, prawego brzegu głównego koryta rzeki, teraz wykracza już poza ten teren. Miasto odbierane jest bardzo różnie. Inaczej przez tubylców, w inny sposób przez odwiedzających je na kilka dni, a jeszcze inaczej przez tych, którzy pozostają tutaj na jakiś czas. Przyznam, że gdy pierwszy raz w kwietniu odwiedziliśmy Hanoi, podczas naszej wyprawy przez Indochiny, gdy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nasze życie przeniesie się z Kataru do Wietnamu, byłam tym miastem niemalże przerażona. Wszechobecny hałas i ruch uliczny wydawał mi się nie do zniesienia. Spędziliśmy wówczas tutaj tylko jedną noc i ruszyliśmy w dalszą…