List do synka …

… świeczka się pali …

 

Tak, świeczka się pali od samego rana, a szampan cóż będzie wieczorem syneczku, jak na naszą tradycję przystało. To już dziś. Aż trudno w to uwierzyć Adasiu. Czas biegnie, a życie toczy się swoim codziennym rytmem.

 

Syneczku dziś kończysz (?), czy też kończyłbyś 22 lata. Jakże piękny wiek chciałoby się rzec. Czy tak faktycznie jest? Często tak. Jest to dla wielu wyjątkowy czas. Adasiu ja miałam 22 lata, tak jak Ty dziś, kiedy przyszedłeś na świat. Nasza radość, gdy Cię ujrzeliśmy z tatusiem już na tym świecie, po wspólnym porodzie rodzinnym, była nie do opisania. Byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. Zresztą takich wspólnych momentów było bardzo wiele, choć życie nie jest bajką, o czym my we troje przekonaliśmy się najlepiej.

Życie toczy się swoimi prawami. Nikt z ludzi nie jest idealny. Nam też zdarzały się potknięcia, błędy, sytuacje, o których lepiej zapomnieć i do nich nie wracać, aczkolwiek wyciągnąć z nich lekcje zawsze warto. Jednakże w naszych sercach, myślach, wspomnieniach zawsze będą dominować te nasze dobre, radosne, wspólnie spędzone chwile syneczku. Jakże było ich wiele. Nie sposób nawet wymieniać, ale nie o wyliczankę tutaj chodzi. To ten czas, który spędzaliśmy razem jest najważniejszy, mogę śmiało napisać bezcenny. To niezapomniane chwile, magiczne momenty, czas codzienny i ten w którym spełnialiśmy wspólnie marzenia. Odnoszę wrażenie, że nasza bliskość była niepowtarzalna, choć wiadomo nie jestem obiektywna w tej kwestii.

Syneczku dziś są Twoje 22 urodziny. Uczcimy je z tatusiem, jak co roku, a Ty będziesz z nami, jak i każdego dnia. Wiemy, że z nami jesteś, wciąż czujemy Twoją obecność Adasiu i wierzymy, że pewnego dnia znów będziemy naszą małą trzyosobową rodzinką. Choć wówczas w innym wymiarze to zapewne znów we troje bardzo szczęśliwi. Dziś razem z Tobą ,,wszyscy święci balują w niebie … ,, … a my skromniej tutaj na ziemi z dumą wspominając ten nasz wspólny ziemski czas syneczku, nasz mały-wielki bohaterze. Żyłeś pięknie nasz wrażliwy, empatyczny, bardzo mądry, inteligentny i obdarzony poczuciem humoru młody mężczyzno, choć powinnam napisać dojrzały. Taki właśnie byłeś i takiego Cię pamiętamy.

 

 

 

 

Dzięki Tobie Adasiu i Twojej obecności każdego dnia idziemy dalej przez życie, ciesząc się każdą chwilą, każdym dniem i każdą nocą, po której budzimy się o poranku. Wiemy jak ważne są drobiazgi, że małe jest wielkie, po burzy przychodzi spokój, a po nocy nowy dzień. Byłbyś z nas dumny, widząc że życie codzienne przynosi nam radość, a my jesteśmy razem złączeni ze sobą nierozerwalną nicią, która z biegiem lata stała się mocna niczym najgrubszy sznur.

Dziękujemy Ci nasz Aniołku, bo to wszystko zawdzięczamy tylko Tobie i sobie, nikomu więcej. Jesteśmy tacy, a nie inni, dzięki naszym wspólnym przeżyciom. Syneczku nasza miłość do siebie nawzajem i do Ciebie, nasz wzajemny szacunek i to, że zawsze możemy na siebie liczyć są niewyobrażalne. Kto by na początku tej drogi pomyślał, że tak właśnie będzie, że można stworzyć po wielu przejściach, trudach coś tak wspaniałego i nierozerwalnego … Wiemy, że to Ty Adasiu nad nami czuwasz i realizujesz swój plan, bo zawsze pragnąłeś abyśmy byli razem, zdrowi i szczęśliwi …

 

… moja mała wspaniała rodzinka …

… moi Kochani rodzice …

… jesteście najlepszymi rodzicami na świecie …

… Kocham Cię Mamusiu …

… Kocham Cię tato …

… przytul mnie …

… dziękuję Wam ….

 

Ileż to razy padały te słowa … i choć teraz już ich nie słyszymy w dosłownym tego słowa znaczeniu, to one tutaj są, krążą wokół nas przywołując zawsze Ciebie syneczku i nasze wspólnie przeżyte dni. Kochamy Cię Adasiu i tak, jak Ty byłeś z nas dumny i wdzięczny za to, że byliśmy Twoimi rodzicami my jesteśmy dumni i wdzięczni za to, że Ty byłeś/jesteś naszym Synkiem. Dziękujemy Ci z całego serca …

 

… świeczka się pali …

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

12 komentarzy

  • Anna

    Bardzo wzruszający list. Nie jest łatwo wywołać u mnie łzy, ale Tobie się udało.
    Macie ogromną siłę. Niewyobrażalną. Niech ona nigdy się nie kończy.

    • anetagrenda

      Dziękujemy Ci bardzo za Twoją wrażliwość, za piękne słowa i życzenia. Niech tak będzie, niech ta siła się nie kończy …

  • Edi i Marco

    Przecudny list i wplatane w niego piękne zdjęcia niesamowitego chłopca. Dołączamy się my do życzeń pomimo, że nigdy nie spotkaliśmy Adasia. Wasz chłopak na pewno jest z Wami na co dzień i się opiekuje. W inny sposób, ale jestem pewna, że to czyni na każdym kroku. Edi.

    • anetagrenda

      Dziękujemy Ci bardzo za wspaniałe słowa, a w imieniu Adasia za życzenia. Też to wiemy i czujemy, że Adaś wciąż jest z nami i czuwa nam nami. Ślicznie dziękujemy.

  • Justyna

    Anetko,
    Piękne słowa, jesteście wyjątkowi, a miłość, która tak pielęgnujcie, jest niezwykła i inspirująca! Adaś musi być dumny ze swoich rodziców!
    Ściskam! Justyna.

  • Bookendorfina

    Jakże silne emocje towarzyszą Wam w tym dniu, każdy jest wyjątkowy, ale ten spina klamrą duchowych przeżyć wszystkie inne. Powstaje wspaniała energia, która przebija się ze strumieniem miłości przez każdą odległość i każdy wymiar. Nic nie zaprzeczy istnieniu cudownych wspólnych lat i doświadczeń pozwalających na dotknięcie istoty życia i człowieczeństwa.

  • Matka na Szczycie

    Nie wiem nawet, co napisać… Nie miałam pojęcia… Ogromnie Wam współczuję Waszej straty, ale wiem, że kiedyś znowu się spotkacie w najlepszym ze światów i już zawsze będziecie razem!
    A list… przepięknie napisany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *