Podróże małe i duże,  Strona główna

– Namiot? – Tak, namiot, ale jakże wyjątkowy … :)

Namiot jest jedną z opcji, z której czasami korzystamy. Jednak tym razem jakże on był nietuzinkowy. A o czym mowa? O miejscu, w którym nocleg pod namiotem jest niesamowitym doświadczeniem. I wcale nie mam na myśli pięknej przyrody, która owszem także towarzyszyła nam podczas pobytu na pewnej wyspie. Tym razem rolę wiodącą odegrał namiot. Dokładnie tak, namiot, ale jakże wyjątkowy. 🙂

 

 

 

 

 

 

Podróżując motocyklem przez Prowincję Dak Lak dojechaliśmy nad jezioro Ho Lak. Ku naszej radości okazało się, że znajduje się tam niezwykłe miejsce, w którym można spędzić czas i przenocować, a namiot, podkreślę, że namiot wyjątkowy, odgrywa w nim niebagatelną rolę. Mowa o miejscu Lak Tented Camp, w którym spędziliśmy fantastyczny czas. Rozkoszowaliśmy się zarówno namiotem, w którym mieszkaliśmy, cudnymi widokami, pysznym jedzeniem i niezwykłą atmosferą. Namiot, w którym spędziliśmy czas okazał się komfortowy i luksusowy. Zresztą sami zobaczcie.

 

 

 

 

 

 

 

Na miejsce dotarliśmy łodzią motorową, która po nas przypłynęła na drugi brzeg. Motocykl zostawiliśmy na parkingu przeznaczonym w tym celu. Podróż była ekscytująca i nie bez powodu, bowiem położony na wzgórzu, z panoramicznym widokiem na góry i jezioro, Lak Tented Camp jest miejscem pięknym i luksusowym. My czasami lubimy nietypowe i wyjątkowe rozwiązania noclegowe. Wówczas cena schodzi na dalszy plan.

 

 

 

 

 

Odwiedzając Lak Tented Camp można poznać zarówno kulturę, jak i kuchnię wywodzącą się z tego regionu. Naturalne piękno jest niezwykłym atutem tegoż miejsca. Na jego terenie, który liczy prawie 5 hektarów, umieszczono 15 luksusowych namiotów, a dla tych którzy nie lubią tej formy także 4 bungalowy. Nazwa każdego z nich nawiązuje do etnicznych wiosek otaczających jezioro Ho Lak. Architektura jest piękna, a wszystko układa się w harmoniczną całość. Elementy drewniane dodają uroku, a cała restauracja jest odrestaurowana w stylu mniejszości etnicznej M’nong. Łączy się ona z  barem, a także tarasem widokowym, na którym można także spędzać czas, czy to rozkoszując się kulinariami, czy też sącząc drinka lub poranną kawę.

Historia miejsca , do którego zawitaliśmy, jest niezwykła i wiąże się, jak to często w Wietnamie bywa, z legendą. A brzmi ona tak:

Dawno, dawno temu, zgodnie z legendą plemienia M’nong, istniał długi i drastyczny konflikt pomiędzy Bogiem Ognia i Bogiem Wody. Finalnie, Bóg Wody sprawił, ze nastała długotrwała susza. Wówczas nieopodal młody człowiek o imieniu Y Lak. Był on wynikiem nieakceptowanej przez większość mieszkańców miłości Boga i dziewczyny pochodzącej z plemienia M’nong. Chca naprawić błędy rodziców, opuścił wioskę, aby szukać wody. Po długiej podróży, która była pełna wyzwań usiadł wyczerpany i zrezygnowany. Pogrążony w swojej rozpaczy Y Lak zauważył węgorza, który to utknął w skalistej dziurze. Pomógł mu się wydostać, a następnie podążył za nim. Węgorz poprowadził go do ogromnego jeziora, które było pełne wody, ryb i roślinności. Od tego czasu wiele rodzin wywodzących się z plemienia M’nong osiedliło się wokół jeziora. Do dziś łowią ryby i uprawiają ziemię, wiodąc tym samym szczęśliwe życie. Nazwa miejsca, aby uczcić bohatera pochodzi od jego imienia, aby pamięć o nim pozostała żywa.

Namiot, w którym mieszkaliśmy był wyjątkowy. Takich luksusów się nie spodziewaliśmy. Z namiotami mieliśmy już nie raz do czynienia, ale coś takiego widzieliśmy pierwszy raz. Cała konstrukcja świetnie przemyślana. Bowiem na palach położona jest podłoga, na której umieszczono namiot. Posiada on okna i taras. Z przodu w części murowanej znajduje się niewielka łazienka z prysznicem i oddzielna toaleta. Wszystko zamyka się na kłódeczkę umieszczając ją w drewnianej furtce. Pomyślano o wszystkim wyposażając wnętrze, także pobyt jest niezwykle komfortowy, a widok z tarasu na jezioro i góry magiczny.

 

 

 

 

 

 

Cała okolica stworzona jest, aby odpoczywać i cieszyć się chwilą. Zwierzęta biegają wolno, a warzywa i zioła rosną w ogródku. Zadbano tutaj o ekologię, co jest niezwykłą wartością dodaną tegoż miejsca. Natrafiliśmy nawet na mały pojedynek kogutów. Poza spacerami można popływać łódką, wykapać się w jeziorze, przy którym umieszczono specjalne miejsce do odświeżenia się lub wziąć wędki i spróbować złapać „złota rybkę”. 🙂

 

 

 

 

Warto odbyć inspirującą kulinarną podróż. Restauracja z typowymi specjalnościami, lokalnymi produktami, składnikami i autentycznym sposobem gotowania zachęca, aby zagościć w niej na dłużej. Sałatka z lotosu, ciasto rybne, kurczak Lak, ryba i sałatka z bananów, warzywa, ryż z bambusa to tylko kilka z dań, których warto skosztować. Kuchnia poza specjalnościami M’nong oferuje dania wietnamskie i zachodnie.

 

 

 

 

 

 

My w czasie naszej motocyklowej wyprawy pozwoliliśmy sobie na odrobinę luksusu w jakże odmiennym wydaniu od tego, czego do tej pory doświadczyliśmy. Namiot okazał się wyjątkowy, a cały pobyt niezwykle udany i relaksujący. Następnego dnia byliśmy wypoczęci i gotowi, aby kontynuować nasza podróż. Dlatego na pytanie, czy to był namiot odpowiem: – Tak, namiot, ale jakże wyjątkowy? 🙂

Share

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

126 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *