«

»

Mar 04

Historyczne Hoi An i jego cudowne okolice…

Tak, jak wspomniałam w poprzednim poście z Lao Cai wróciliśmy nocnym pociągiem do Hanoi, a stąd samolotem polecieliśmy do Da Nang, aby taksówką przedostać się do Hoi An, gdzie wcześniej zarezerwowaliśmy pokój w home stay. Jest to świetna, tania opcja, aby mieć zarówno nocleg, jak i skosztować lokalnych, domowych potraw.

IMGP6550

Byliśmy przemiło zaskoczeni, gdyż lokalizacja okazała się strzałem w dziesiątkę. Mieliśmy dosłownie kilka kroków do morza i pięknej plaży, niemalże pustej, jednak świetnie zorganizowanej i zadbanej.

IMGP6514

 

IMAG1411

 

IMGP6515

Mieszkańcy byli bardzo mili. Poznaliśmy się z gospodarzami, którzy okazali się bardzo gościnni, jak i z sąsiadami na przeciwko, u których się plażowaliśmy i korzystaliśmy z restauracyjnych smakołyków spędzając czas na plaży. Od razu też wypożyczyliśmy od nich motorek i od pierwszego dnia byliśmy niezależni. Mogliśmy zwiedzać tę piękną krainę, samo miasto Hoi An, a także My Son i okolice, a wierzcie mi wszystko było warte, aby to zobaczyć, podziwiać i rozkoszować się tym. To właśnie tutaj, w tej części Wietnamu doświadczyliśmy różnych, tylko i wyłącznie pozytywnych wrażeń. Było coś dla ducha i dla ciała, dla wszystkich zmysłów. A naszym przygodom towarzyszyła piękna pogoda.

IMAG1435

 

IMGP6688

 

IMGP7082

Hoi An to antyczne miasto. Jest przepiękne i urocze, choć nieco podniszczone. Panuje tutaj niesamowita aura, choć zakłócana przez tłum turystów. Mogę bez wahania napisać, że to jedno z najpiękniejszych miast w Wietnamie. To historyczne miejsce z uroczymi, wąskimi uliczkami, ciekawymi budynkami i zabytkowymi miejscami. Jest to miasto portowe, które powstało pod koniec pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Jednak jego rozkwit nastąpił znacznie później. W XVI wieku port stał się jednym z najważniejszych na Morzu Południowochińskim.

IMGP6863

 

IMGP6879

 

IMGP6862

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku władze komunistyczne chciały pozbyć się antycznej części miasta i wybudować na jej miejscu bloki, takie jakich wiele w innych miastach wietnamskich. Na szczęście tak się nie stało, a przyczynił się do tego nasz rodak. Inżynier Kazimierz Kwiatkowski, który kierował pracami konserwatorskimi w My Son, o którym w dalszej części również napiszę, sprzeciwił się temu. Uratował dzięki temu charakter i niezwykły klimat i aurę starówki. Centrum Hoi An zostało odrestaurowane, a także przystosowane dla turystów, którzy ściągają tutaj bardzo licznie.

IMGP6829

 

IMGP6854

 

IMGP6900

W 1999 roku zostało wpisane do rejestru zabytków światowego dziedzictwa UNESCO. Hoi An jest niezwykłe. Układ miasta, domy, świątynie w których łączą się kultury i style czynią to miejsce wyjątkowym. Widoczne są tutaj wyraźnie wpływy chińskie, japońskie, buddyjskie, jak i europejskie, kolonialne. Most japoński jest jedynym krytym mostem połączonym ze świątynią buddyjską na świecie. Wybudowany został przez Japończyków i uznany jest za najcenniejszy zabytek.

IMGP6856

 

IMGP6855

Nocą wygląda przepięknie. Mam nadzieję, że turyści go nie zadepczą.

IMGP6638

Spacerując uliczkami Hoi An odnosi się wrażenie, że czas się tutaj zatrzymał. Czułam się jak w filmie, z piękną, prawdziwą scenografią, łączącą w niezwykły sposób kultury różnych narodów, wyłączając turystów, których niestety było bardzo dużo. A ja nie przepadam za tłumami.

IMGP6832

 

IMGP7077

Na każdym kroku można podziwiać urocze budynki, świątynie, pagody, kamienice, galerie sztuki, w których miejscowi artyści wystawiają swoje dzieła, czyli obrazy, rzeźby i inne rękodzieła.

IMGP6837

Jest to ponadto miasto krawców, którzy szyją wszystko, czego dusza zapragnie, łącznie z butami i torbami. Ich oferta jest bogata, a na zamówienie oczekuje się jeden, góra dwa dni.

IMGP6813

Miasto oferuje wiele atrakcji, a także i wiele udogodnień i odpowiednich miejsc dla każdego, w zależności od zasobności portfela, czy też preferencji. Również miejsc hotelowych i noclegowych jest bardzo dużo. Zapewniam, ze każdy znajdzie coś dla siebie.

IMGP6819

 

IMGP6904

 

IMGP6907

Wieczorem miasto wygląda jeszcze piękniej w otoczeniu i blasku kolorowych, ślicznych lampionów, latarń i refleksów odbijających się od wodnej toni rzeki.

IMGP6644

 

IMGP6651

 

IMGP6640

Przecudowna atmosfera tutaj panująca sprawia, ze można się w niej zanurzyć, pospacerować, puścić lampiony na rzece, lub przysiąść na ławeczce.

IMGP6645

 

IMGP6653

 

IMGP6656

Można też napić się świeżego piwa, nawet z takich o to maleńkich miseczek, słuchając muzyki granej na żywo lub dołączyć do zabaw oferowanych przez miejscowych.

IMGP6661

 

IMGP6666

 

IMGP6632

Jednakże my po zwiedzeniu tej uroczej części miasta zarówno w dzień, jak i wieczorem woleliśmy już później eksplorować okolicę z dala od tłumu ludzi. Zwłaszcza, że mieliśmy tutaj zostać kilka dni. Pojechaliśmy między innymi do My Son. To niesamowite miejsce historyczne, takie małe Angor Wat, które znajduje się w Kambodży, a w Wietnamie jest po prostu jego miniaturka.

IMGP6716

 

IMGP6713

 

IMGP6715

Zresztą po odwiedzeniu tego miejsca podjęliśmy decyzję, że Kambodżę odwiedzimy innym razem, nie w czasie tej podróży, jak to było pierwotnie w planach. My Son to sanktuarium religijne położone w dolinie otoczonej górami. Większość budynków powstała tutaj pomiędzy IV a XV wiekiem i stanowiła miejsce kultu religijnego Czamów.

IMGP6717

 

IMGP6721

Zapewne było to bardzo piękne miejsce, z magiczną aurą odpowiednią do kontemplowania i modlitwy, oraz do życia w nim. Jednakże w czasie wojny w tej okolicy Wietkong miał swoją kwaterę, a naloty amerykańskich sił spowodowały całkowite zniszczenia i uszkodzenia wielu budowli. Na szczęście w wyniku interwencji Amerykanie przerwali naloty i zachowało się choć część budynków.

IMGP6709

 

IMGP6728

 

IMGP6714

Po wojnie podjęto decyzję o odrestaurowaniu tego miejsca, ale wiele z budowli jest nadal uszkodzona lub pokryta roślinnością. W latach osiemdziesiątych XX wieku wspomniany wcześniej Polak Kazimierz Kwiatkowski i jego zespół podjęli się prac konserwatorskich. Wietnamczycy bardzo szanują naszego rodaka za to, co zrobił dla tych okolic i jak się angażował. W 1999 roku My Son zostało wpisane na listę zabytków dziedzictwa światowego UNESCO, tak jak i starówka w Hoi An. Kazimierz Kwiatkowski doczekał się swojego pomnika w dowód podziękowań za jego czyny i wyrazy szacunku za pracę, którą wykonał tutaj w Wietnamie i jego oddanie. My oczywiście odwiedziliśmy to miejsce. IMGP6847

Okolice Hoi An są urocze. Jeżdżąc na motorku mijaliśmy piękne, zielone pola ryżowe, hodowle krewetek, zagrody z kaczuszkami i innymi zwierzątkami.

IMGP7071

 

IMGP6964

 

IMGP6691

Mijaliśmy różne pola i plantacje, z których to pochodzą produkty służące jako wyposażenie domów, czy gospodarstw.

IMGP6929

 

IMGP6926

 

IMGP6936

 

IMGP6944

Spotykaliśmy wielu pracujących ludzi, ale i tych którzy się relaksowali świętując wspólnie,

IMGP7074

czy też na przykład wędkując. Zresztą mój mąż chętnie przyłączał się do nich.

IMGP7090

 

IMGP7102

 

IMGP7120

Dookoła oprócz pól i hodowli znajdują się gospodarstwa agroturystyczne. Ten region rolniczo rozwija się bardzo dobrze. Powstają nowe gospodarstwa i ogrody oferujące pyszne, świeże produkty wykorzystywane zarówno w żywieniu, jak i w branży kosmetycznej.

IMGP7009

 

IMGP7015

Wietnamczycy dostrzegają możliwości tego regionu i wykorzystują je w umiejętny sposób. To tutaj jeżdżąc po okolicach trafiliśmy do miejsca z najlepszym jedzeniem na świecie.

IMGP7055

Jak żyję nie jadłam takich pyszności, te dania były radością dla wszystkich zmysłów, były kwintesencją tego czym można się delektować.

IMGP7037

 

IMGP7275

 

IMGP7293

Dodatkowo można było pójść do ogródka zerwać sobie świeże zioła i zieleninę, jeśli się miało ochotę dodatkowo ją użyć do potrawy. Byłam w siódmym niebie kulinarnym. Wszystko rozpływało się w ustach, a gospodarze byli przemili. Może uda nam się tam wrócić na lekcje gotowania, które również znajdują się w ich ofercie.

IMGP6938

Nasze przejażdżki czasami ukazywały nam rzeczy jakie nie łatwo dostrzec w Polsce. Jak na przykład mnóstwo kabli, nie rzadko idących pod wodą, czy też skrzynki w nietypowych miejscach, jak na przykład na drzewie,

IMGP6984

albo zwierzaczka czekającego na pana po środku niczego.

IMGP6971

Tankowaliśmy nasz motorek, jak nie z butelki, to z pomocą dziwnych urządzeń. Trzeba było powiedzieć ile się chce litrów, pan pompował, a następnie nalewał do motorka.

IMGP7066

Po naszych przejażdżkach motorowych wracaliśmy do naszego homestay, spacerowaliśmy po plaży, która była dla nas, jak ogród przy domu.

IMGP6791

 

IMGP7300

 

IMGP7246

A ostatniego dnia, jak to raczej nie my, spędziliśmy na plaży cały dzień delektując się pysznym jedzeniem, które nam przynoszono z restauracji, i smacznymi, orzeźwiającymi drinkami.

IMAG1444

 

IMGP7273

 

IMGP6764

 

IMGP6763

Leżeliśmy, spacerowaliśmy, łapaliśmy kraby z naszymi gospodarzami i kąpaliśmy się w morzu.

IMGP7193

 

IMAG1406

 

IMGP7199

 

IMGP6620

Taki dzień ,,lenia,, był nam potrzebny po ponad trzech tygodniach podróżowania z plecakiem i na motorkach przez Tajlandię, Laos i Wietnam. Stąd zamiast udać się do Ho Chi Minh i Kambodży po szybkiej zmianie planów polecieliśmy na Bali, ale to już temat na inną historię.

IMAG1432

Jako ciekawostkę dodam, że w Hoi An spędziliśmy Wielkanoc. Poprosiliśmy naszych gospodarzy na śniadanie o ugotowane jajka oprócz tego, co przygotowali dla nas.

IMAG1439

Oczywiście jajeczka czekały, a my mogliśmy podzielić się nimi, jak to mamy w zwyczaju, czy to będąc w domu, czy też w podróży, w Himalajach, czy nad Morzem Południowochińskim.

IMAG1441

Najzabawniejsze było to, gdy następnego dnia nasz gospodarz zapytał również, czy nam ugotować jajka, choć dzień wcześniej wydawało się, że zrozumiał, iż to nasza wielkanocna tradycja.

Czas spędzony w Hoi An na zawsze pozostanie z nami. To cudowne, niesamowite miejsce urzekło nas zarówno swą wyjątkowością, oryginalnością, antycznymi miejscami, jak i piękną zielenią pól, drzew i łąk, uroczymi plażami oraz niezwykłymi kulinarnymi doznaniami. Smaki dań, którymi raczyliśmy się w Hoi An czuję do dziś.

2 Komentarze

  1. Marta

    Hoi An wspaniałe i niezwykłe miasto. W dzień można zwiedzać różne historyczne budynki, mosty czy muzea, a wieczorem można miło spacerować po uliczkach miasta które są przepięknie rozświetlone kolorowymi lampionami. Przepiękne miasto na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci 😘💕😘

    1. anetagrenda

      Oj tak, zdecydowanie 🙂 Najpiękniejsze miasto w Wietnamie z niepowtarzalnym klimatem, urokliwymi uliczkami i kolorowymi lampionami 🙂

Dodaj komentarz