Podróże małe i duże,  Strona główna

One Pillar Pagoda – świątynia na jednej nodze …

One Pillar Pagoda jest jednym z symboli Hanoi wyróżniającym się na tle innych świątyń, które możesz zobaczyć w tej części kraju, a nawet w całym Wietnamie. A w czym tkwi jej wyjątkowość? Otóż wsparta jest ona tylko na jednym filarze stąd nazywa się ją świątynią na jednej nodze.  Poza tym, że jej architektura jest wyjątkowa, warto wiedzieć, że jej historia sięga zamierzchłych czasów. Ponadto,  jak to w Wietnamie często bywa, także One Pillar Pagoda owiana jest legendą.

 

 

Niektórzy uważają, że po Perfum Pagodzie drugą co do ważności świątynią wietnamską jest właśnie One Pillar Pagoda. Nie mnie o tym przesądzać. Jedno jest pewne, iż jest ona nietuzinkową atrakcją dla odwiedzających Hanoi, czy też w ogóle Wietnam oraz jedną z najbardziej znanych świątyń, które podziwiają turyści. One Pillar Pagoda (nazywana też jest Chua Mot Cot, Chua Tinh, Dien Huu, Lien Hoa lub Nam Thien Nhu Tru) została zbudowana w 1049 roku przez cesarza Ly Thai Tong ( 1000-1054), który był władcą od 1028 roku aż do śmierci. Legenda głosi, że  pomimo starań długo nie miał syna. Pewnej nocy przyśnił się mu Budda Guan Yin, który siedział na lotosie w stawie na zachodnim brzegu Cytadeli Thang Long. Opiekował się on chłopcem, którego przekazał królowi. Krótko po tym śnie królowa zaszła w ciążę i  urodziła syna. 

Władca postanowił w dowód wdzięczności wybudować świątynię. Miała ona mieć kształt lotosu wyrastającego z wody, tak jak obraz, który zobaczył we śnie. Stąd usytuowano ją na jednym filarze po środku stawu w zachodnim ogrodzie Cesarskiej Cytadeli, o której wspominam w poście www.zycieipodroze.pl/2018/10/25/cesarska-cytadela-w-hanoi-i-jej-historia/. Ogród charakteryzował się starożytną architekturą i dbałością o szczegóły krajobrazu. Służył do rekreacji i wypoczynku. Wokół filaru służącego jako noga do podparcia świątyni znajdowały się zakrzywione żelazne pręty do podpierania drewnianej podłogi. Dzięki temu cała pagoda wyglądała jak lotos wynurzony z wody. Pozostaje do dziś symbolem czystości, gdyż kwiaty lotosu rosnące w błotnistym stawie według buddyzmu mają takie znaczenie.

 

 

Za panowania dynastii Ly odbywały się tutaj zarówno modlitwy, jak i ceremonie królewskie. W 1105 roku Ly Nhan Tong powiększył pagodę i była ona znacznie większa niż ta obecna. Stała się dużym kompleksem architektonicznym. Pagoda pozostała w centrum stawu z lotosami zwanymi stawem Linh Chieu. Na szczycie wisiał pozłacany kielich lotosu z ikonami ptaków, które symbolizują odrzucanie, wręcz wyrzucenie wszelkiego zła. Umieszczono wówczas nowy posąg Buddy, a lotosowy staw otoczono korytarzami stanowiącymi fosę. Z każdej strony zbudowano mosty, które umożliwiły wejście do świątyni.  Na podwórzu wybudowano dwie wieże. Musiała prezentować się zacnie. Szkoda, że przez wieki pagoda była niszczona i na powrót odbudowywana. Każda odnowa zmieniała zarówno jej wygląd, jak i otoczenie.

One Pillar Pagoda obecnie zbudowana jest z drewna opartego na pojedynczym kamiennym filarze. Uznawana jest za symbol tysiącletniej kultury Hanoi. Kilka lat temu odnowiono ją i dziś możemy ja podziwiać w obecnym kształcie. One Pillar Pagoda ma kwadratowy kształt z zakrzywionym dachem, zwanym często kwiatem lotosu. Betonowy słup podtrzymujący świątynię ma 4 metry wysokości. Możemy dopatrzeć się wielu elementów dekoracyjnych, które według tego, co słyszałam, symbolizują mądrość mieszkańców Wietnamu. W ogrodach świątynnych wciąż znajdują się drzewo bodhi podarowane przez indyjskiego prezydenta Rajendre Prasada Ho Chi Minhowi. Według legendy jest ono odgałęzieniem tego, pod którym został oświecony Budda.

 

 

Architektura pagody już tak zapewne nie zachwyca, jak to było przed wiekami. Można sobie tylko to wyobrazić jakim musiała być wspaniałym dziełem. Jednak One Pillar pagoda pozostaje wciąż bardzo ważnym miejscem pod względem duchowym i historycznym. Jest wciąż wietnamską ikoną i istotnym symbolem Hanoi. Warto tutaj zagościć choć na chwilę by móc ją zobaczyć na własne oczy.

Share

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

56 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 4 =