Nietuzinkowy Spring River Resort i „21” rocznica ślubu …

Nietuzinkowy Spring River Resort  to wyjątkowe miejsce w Laosie, w którym warto się zatrzymać. Tym wpisem chcę zapoczątkować serię o takich specjalnych perełkach, w których spędzony czas będzie niezwykły. Z przyjemnością będę rekomendować te najlepsze, zwłaszcza jeśli przerosły nasze oczekiwania i to znacznie. A dzięki Spring River Resort nasza 21 rocznica ślubu pozostanie niezapomniana.

 

 

 

 

Spring River Resort  to najlepsze miejsce odpoczynku jakie poznaliśmy będąc w Laosie zarówno za pierwszym razem, jak i teraz odwiedzając ten kraj po raz drugi. Pojechaliśmy do niego dość spontanicznie, poprzedniego wieczoru rezerwując w nim bungalow. Złożyło się niezwykle szczęśliwie, że wybraliśmy to idylliczne miejsce właśnie 26 kwietnia. Tego dnia świętowaliśmy bowiem 21 rocznicę ślubu, a resort okazał się strzałem w przysłowiową 10. To urocze, zielone i spokojne miejsce urzekło nas. W efekcie pozostaliśmy tam na dwie noce, a nie jedną, jak wcześniej zamierzaliśmy. Przywitano nas drinkiem powitalnym i rozmową. Widok z bungalowu był po prostu magiczny. Z przyjemnością usiedliśmy na tarasie i delektując się szampanem w tych niezwykłych okolicznościach przyrody radowaliśmy się tą chwilą i świętowaliśmy rocznicę ślubu.

 

 

 

 

 

 

Znów chodziliśmy boso, tak jak w miejscu, o którym pisałam we wpisie www.zycieipodroze.pl/2016/09/06/ide-boso-czyli-miedzy-rzeka-a-morzem/, gdzie wszędzie był piasek miły dla stóp. Tutaj z kolei, gdyż  w całym resorcie chodzi się po drewnianych podłogach, chodniczkach i pomostach. Wspaniałe uczucie. My lubimy chodzić boso, a Wy?  Czyż można chcieć więcej w taki dzień? Kochający się ludzie, malowniczy pejzaż, góry, rzeka, piękna dziewicza natura, cisza przerywana śpiewem ptaków i ten spokój, cudowny spokój.

 

 

 

 

Z tarasu pokoju mogliśmy obserwować ludzi mieszkających w wiosce tuż obok resortu płynących do źródełka po wodę, a w innym miejscu dzieci radujące się kąpielą w rzece. To wszystko takie naturalne i jakże codzienne dla nich. Tutaj ludzie żyją przy rzece i z rzeką. Ze źródełek czerpią wodę pitną. W innych miejscach biorą kąpiel, czy robią pranie. Stanowi ona także miejsce zdobywania pożywienia.

 

 

 

 

Spring River Resort  położony jest na terenie niezwykłej zielonej krainy, czyli Phou Hin Poun National Bio-Diversity Conservation Area, nad rzeką Nam Hinboun, zaledwie 2 kilometry od niezwykłej jaskini Kong Lor, o której możecie przeczytać w poście www.zycieipodroze.pl/2018/05/14/kong-lor-magiczna-jaskinia-krasowa-ukryta-w-gorach-annamskich/.  Znajduje się w nim 16 tradycyjnych bungalowów. 6 z nich położonych jest tuż przy rzece z widokiem na nią. 10 kolejnych umieszczono w ogrodzie, skąd rozciąga się widok na to wyjątkowo zielone miejsce z pięknym kwiatami i górami w tle. Niezwykły widok na rzekę rozpościera się również z restauracji i pomostu.

 

 

 

 

Pokoje są urządzone pięknie. Bardzo lubię połączenie drewna i bambusa. Moskitiera nie tylko chroni przed niepowołanymi gośćmi, ale też dodaje niepowtarzalnego uroku. Pokoje są bardzo czyste i spędza się w nich z przyjemnością czas, choć my woleliśmy nasz taras z widokiem na rzekę, góry i dżunglę. W całym resorcie dodatki są drewniane, bądź bambusowe. Nawet kosze, wszelkie balustrady i poręcze. To wszystko otulone tropikalnym ogrodem z przepiękną roślinnością.

 

 

 

 

Dodatkowym walorem przemawiającym za wyborem Spring River Resort  jest doskonała obsługa, bardzo uprzejmy i przyjaźnie usposobiony personel oraz serwis najwyżej jakości. To także restauracja oferująca przepyszne dania kuchni laotańskiej, tajskiej i zachodniej. Przygotowywane są one przez szefa kuchni pochodzącego z Tajlandii. Dla niego przesyłamy głębokie ukłony, gdyż właśnie tutaj jedliśmy najpyszniejsze dania w całej podróży. Rozkosz dla oczu, podniebienia i węchu. Niesamowite doznania kulinarne, doskonałe połączenia smaków, które zapamiętamy na długo. Do tego wybór trunków niespotykany często w Laosie, łącznie z naszym ulubionym winem Shiraz. Piwa Beer Lao także nie zabrakło.

 

 

 

 

 

 

Spędzając czas w Spring River Resort  można skorzystać z wielu aktywności. To stąd możemy wyruszyć, aby zwiedzić jaskinie, udać się na wspinaczkę lub trekking, popływać w rzece, odwiedzić źródła wody pitnej lub płynąc łódką rzeką obserwować codzienne życie mieszkańców wiosek położonych przy niej. Można też podziwiać pola ryżowe, kukurydziane i tytoniowe położone niedaleko udając się na przejażdżkę. Tutaj wiele jest do odkrycia. Zarówno Park Narodowy Phou Hin Poun, jak i rzeka Nam Hinboun mają wiele do zaoferowania. Dziewicza natura, źródła, strumienie, wodospady mniejsze i większe, rzeki podziemne zachęcają, aby je odkryć, zobaczyć i odwiedzić.

 

 

 

 

Jeśli zawitacie w te strony, będąc w Laosie, odwiedźcie Spring River Resort , a nie będziecie zawiedzeni. My byliśmy urzeczeni tym miejsce. Malowniczy pejzaż, góry, rzeka, piękna dziewicza natura, cisza przerywana śpiewem ptaków spokój, a do tego różne możliwości aktywności i przepyszne jedzenie zasługują na najwyższą rekomendację. Nietuzinkowy Spring River Resort  skradł nasze serca. Na długo zapamiętamy tę naszą 21 rocznicę ślubu.

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

78 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *