• Pasje,  Strona główna

    Historia wędkarstwa …

    Historia wędkarstwa jest bardzo interesująca i sięga wiele tysięcy lat wstecz. Już ludzie pierwotni łowili ryby. Na początku robiono to rękami i nie używano żadnych pomocy, czy przyrządów. Jednak stopniowo wszystko się zmieniało. Przez wieki wynaleziono różne narzędzia pomocne w wędkowaniu. Obecnie jest ich tak wiele, że nierzadko trudno dokonać wyboru spośród bogatej oferty. Historia wędkarstwa rozpoczęła się wieki temu. Na początku, tak jak wspomniałam, ludzie łowili ryby gołymi rękami, a nieco później specjalnie zaostrzonymi prętami i wymyślonymi przez siebie prymitywnymi przyrządami. Wykonywano je często z kości. Takie proste narzędzia służyły do łowienia ryb w jeziorach i rzekach. Z kolei w wodach rozległych, obfitujących w ryby, używano sieci. Następnym wynalazkiem były haczyki, które…

  • Strona główna,  Życie codzienne

    Trzy orchidee, czyli Polska ? :) …

    Skąd tytuł: Trzy orchidee, czyli Polska? Uwierzcie mi, że nie bez powodu i nie przez przypadek. No cóż w języku wietnamskim Polska, czyli Ba Lan to właśnie trzy orchidee. Ba znaczy trzy, a Lan (cây lan, hoa lan) to orchidea. Czyż to nie brzmi pięknie? Najwyraźniej nazwa naszego kraju nie wzięła się znikąd. Wszak łączy nas więcej niż można sobie wyobrazić. Bo czyż to właśnie nie orchidea jest symbolem miłości? Myślę, że zarówno na płaszczyźnie uczuciowej, czyli międzyludzkiej, jak i w relacjach międzypaństwowych, a tych na linii Polska – Wietnam nie brakuje. Ponadto nie brak opinii, że orchidea to najpiękniejszy kwiat. Tym bardziej miło, że w wietnamskim języku nazwa naszego kraju…

  • Pasje,  Podróże małe i duże,  Strona główna,  Życie codzienne

    Niezwykła pasja, czyli Amu Choir – Chór Akademicki UAM w Poznaniu …

      Amu Choir jest bliski naszym sercom, a teraz na emigracji jeszcze bardziej. Gdy mieszka się z dala od kraju ojczystego serce się raduje jeśli do miejsca, w którym się przebywa zawitają polscy wokaliści, wykonawcy, czy twórcy. Tym bardziej jeśli pochodzą z naszego regionu w Polsce.     Tym razem mieliśmy ogromną przyjemność być uczestnikami wyjątkowego wydarzenia. Do Hanoi bowiem zawitał Chór Akademicki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, czyli AMU Choir, pod dyrekcja Beaty Bielskiej. Dzięki niemu mogliśmy być świadkami doskonałego, ekspresyjnego, a nawet śmiało mogę rzec, magicznego koncertu.     AMU Choir to Chór Akademicki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który powstał niemalże pięćdziesiąt lat temu. Tradycja śpiewu jest wciąż kultywowana…

  • Podróże małe i duże,  Strona główna,  Życie codzienne

    Powitania i pożegnania, czyli emigracyjne emocje i rozterki …

    Emigracyjne rozterki nie bez powodu będą dziś tematem moich rozważań. A rzecz będzie o powitaniach i pożegnaniach oraz emocjach, które im towarzyszą. Dotyczą one  wszystkich ludzi, ale tych którzy zdecydowali się  żyć na emigracji, z dala od najbliższych, w szczególny sposób.   ,,Wszystko przemija i musimy się z tym pogodzić,, Paulo Coehlo   Dość długo mnie tutaj na blogu nie było. W tym czasie moja siostrzyczka przyleciała do nas, czyli do Wietnamu i niestety też, jak to bywa z odwiedzinami rodziny mieszkającej za granicą kraju, odleciała. Spędziłyśmy razem ponad dwa miesiące, za co jestem bardzo wdzięczna. Czas spędzony z najbliższymi naszemu sercu osobami jest bezcenny. A kiedy mieszka się kilka tysięcy kilometrów…

  • Strona główna,  Życie codzienne

    Pierwszy rok w Wietnamie …

    Nasze życie ułożyło się tak, że Azja stała się naszym domem. Kilka lat temu podjęliśmy decyzję o wyjeździe z Polski i wyruszyliśmy w podróż do Kataru, co okazało się w tamtym momencie, bardzo dobrym wyborem. Zostaliśmy tam sześć lat. Przeżyliśmy w tym czasie wiele dobrych, choć i trudnych chwil. Ponad rok temu zapadła kolejna decyzja o wyjeździe i rozpoczęliśmy nowy rozdział naszego życia, tutaj w Wietnamie. Cóż mogę napisać? Tylko jedno. To była doskonała decyzja i wpłynęła bardzo pozytywnie na nasze życie. Nasz dom jest póki co w Hanoi i jesteśmy w nim szczęsliwi.         Tak, tak … ani się nie obejrzeliśmy, a już minął rok. Czas tak…

  • Podróże małe i duże,  Strona główna

    Konie, wielbłądy i słonie …

    O cudach przyrody i moim uwielbieniu do natury, a gór w szczególności już pisałam niejednokrotnie. Dziś pora na inny rodzaj przeżyć, a mianowicie zwierzęta na grzbietach których można usiąść i rozkoszować się przejażdżką. A jakże to niezwykłe i przyjemne doświadczenie można się przekonać tylko wówczas, gdy spróbuje się  i przeżyje je osobiście. Ja miałam to szczęście, że jeździłam konno zarówno w siodle, jak i na oklep, na wielbłądzie i to takim przygotowanym dla turystów, jak i takim, który wykorzystywany jest przez Beduinów do transportu oraz na słoniu i to było nieziemskie doświadczenie, gdyż wcześniej nie sądziłam, że będzie mi dane jechać na tym milusińskim zwierzaku, aczkolwiek ogromnym, i w dodatku…

  • Pasje,  Strona główna,  Wspomnienia

    Góry – moja krajobrazowa miłość …

    Uwielbiam przyrodę, zwłaszcza taką, w której nie widać ingerencji człowieka. Lubię bardzo łąki, lasy, niziny, wyżyny, pola, jeziora, stawy, morza i oceany. Kocham kwiaty, zwłaszcza polne, ale i te rosnące w ogródkach, pielęgnowane przez właścicieli. Jednakże moją przyrodniczą miłością są góry i to wszystko, co się w nich kryje. To one skradły moje serce. Pierwszy raz zobaczyłam je, gdy byłam dorosłą osobą mająca 21 lat. Odtąd są dla mnie wyjątkowe, magiczne i piękne, aczkolwiek wymagające respektu. Mogę śmiało napisać, że góry to moja krajobrazowa miłość.     Gdyby ktoś zapytał po co idę w góry, a takie zapytania padały zwłaszcza przed i po wyprawie w Himalaje, moja odpowiedź jest jedna, zgodna z…

  • Kulinaria,  Strona główna

    Kulinarne doznania … ,,Greys,, – miejsce zrodzone z pasji

    Dziś powrócę na chwilę do Polski i w ramach cyklu ,,Kulinarne doznania…,, zarekomenduję restaurację, która znajduje się na drodze z Poznania do Konina, a dokładnie leży w miejscowości Siedlec położonej pomiędzy Kostrzynem, a Neklą. Już sama nazwa ,,Greys,, zachęca do odwiedzenia tego miejsca, ale zapewniam, że znajdziemy tam nie tylko piękny wystrój, ale przede wszystkim wyborną kuchnię i inne atrakcje. Jest to restauracja do której wracam i będę to czynić dlatego i Wam ją rekomenduję. ,,Greys,, to miejsce zrodzone z pasji, a czyż może być coś cudowniejszego?     Restauracja ,,Greys,, rozpoczęła swoją działalność w 1995 roku stopniowo ją rozszerzając. W tym momencie obiekt składa się z Bistro, Sali Bankietowej,…

  • Podróże małe i duże,  Strona główna

    Powroty … powroty …

    Tak, tak … po długiej nieobecności wróciłam. Do najdroższego memu sercu partnera będącego przy mnie na dobre i na złe oraz do mojego rytmu dnia. Zatem i wracam do regularnego pisania bloga. Pobyt w Polsce był pełen zarówno szczęśliwych, dobrych chwil radujących serce, jak i takich, które przynosiły smutek, troski, czy też negatywne odczucia. Jednakże najważniejsze, że był to czas owocnie spędzony z najbliższymi, którzy w tym momencie potrzebowali obecności drugiej osoby. Dla których mogłam być oparciem choć na czas mojego pobytu. Przeciągnął się on do ponad dwóch miesięcy. To był także czas radosnych spotkań z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi oraz kolegami. Także okres wojaży po Polsce, naszej pięknej krainie, podczas których odwiedziłyśmy wraz z…

  • Podróże małe i duże,  Strona główna

    Jak Króla Popiela myszy zjadły, czyli słów kilka o Kruszwicy …

    Pogodny weekend to doskonały czas, aby wybrać się na wycieczkę. Korzystając z pobytu w Polsce mam zamiar odwiedzić choć kilka miejsc. Tym razem jednym z celów niedzielnej wyprawy była Kruszwica położona nad Gopłem, który jest naturalnym, pięknym zbiornikiem i największym jeziorem Pojezierza Wielkopolsko-Kujawskiego.     Jeśli Kruszwica to koniecznie Mysia Wieża, z którą związana jest legenda o Królu Popielu, którego myszy zjadły. Dotknęło to nie tylko niedobrego króla, ale także jego rodzinę. Choć można powątpiewać w prawdziwość legendy to należy ona do jednych z najpopularniejszych w Polsce. Mysia Wieża jest średniowiecznym zamkiem królewskim, a właściwie jego pozostałością, wybudowanym przez Kazimierza Wielkiego w 1350 roku. Zatem już samo to zaprzecza prawdziwości legendy. Stąd…