Wędkarstwo podlodowe – pasja i styl życia …

 

Wędkarstwo podlodowe jest niezwykle fascynujące. Kiedy się go spróbuje nie można już o nim zapomnieć. Pomyśleć, że właśnie kończymy już nasz drugi sezon podlodowy w Szwecji. A jeszcze ponad półtora roku temu nie miałam pojęcia o wędkowaniu podlodowym. Zachwyciłam sie nim już w sezonie 2019/2020 i na kolejny sezon wręcz  nie mogłam sie doczekać. Uwielbiam wędkarstwo podlodowe i cieszę się, że mój partner (doskonały nauczyciel) pokazał mi jego różne oblicza. Jestem pilną uczennicą i już w pierwszym sezonie osiagałam spektakularne sukcesy. Ten, który obecnie kończymy, był już po prostu dla nas obojga rewelacyjny. Każdy z nich jakże inny i niezwykły.

 

 

 

 

 

 

Wędkarstwo podlodowe ma swoje różne oblicza. Sama się o tym przekonałam i tego doświadczyłam. W pierwszym sezonie poznawałam techniki wędkowania podlodowego i uczyłam się zachowań ryb, ich reakcji, ulubionych miejsc i przynęt. Dużo uwagi poświęciłam szczególnie jednej metodzie, ale o tym napiszę w dalszej części postu. Póki co, chciałabym przybliżyć tym, którzy nie mają pojęcia, tak jak ja 1,5 roku temu, czymże jest wędkarstwo podlodowe. Może znajdą się pośród Was tacy, którzy zechcą spróbować. Tych którzy doświadczyli wędkowania podlodowego raczej nie trzeba przekonywać. Zapewne, tak jak i ja, wyczekują z niecierpliwości na kolejne sezony.

 

 

 

 

 

 

Wędkarstwo podlodowe to pasja, rodzaj sportu, ale też styl życia popularny w szczególności w Skandynawii i Rosji, skąd się wywodzi, ale także w Kanadzie i USA. Również w Polsce nie brakuje jego zwolenników. Mój mąż opanował sztukę wędkowania podlodowego własnie tam, choć jak sam mówi długość sezonu różniła się znacznie od tego, który mamy teraz tutaj na północy Szwecji. Nie bez przyczyny w wymienionych zakątach świata ta fascynująca dyscyplina znajduje wielu amatorów. Najważniejszym elementem jest obecność prawdziwej zimy. Długotrwałe temperatury ujemne sprawiają, że lód jest coraz grubszy, a tym samym bezpieczniejszy.

 

 

 

 

Dla przykładu podam, że my w tym roku wędkowaliśmy, poza początkiem sezonu, na lodzie o grubości 50-55 centymetrów, a nawet 65. Dla porówniania, w Polsce wchodzi sie na lód nawet tylko kilkucentymetrowy. Wynika to z tego, że sezon podlodowy jest tam krótki. My mamy ten komfort, że u nas trwa on kilka miesięcy. W poprzednim roku rozpoczęliśmy wędkowanie 15 listopada, a zakończyliśmy 12 kwietnia w Świeta w Wielkiej Nocy. Ten sezon rozpoczął się później, gdyż 1 grudnia i zakończylismy go oficjanie 11 kwietnia tuż po Wielkanocy, choć lód ma jeszcze grobość ponad 30 centymetrów, a miejscami więcej. Jednak lód lodowi nie równy. Może jednak napiszę o tym w innym wpisie, gdyż dziś ma być o wędkowaniu podlodowym i na nim się skupmy.

 

 

 

 

Wędkarstwo podlodowe polega na wędkowaniu na zamarzniętych wodach. Są to różne akweny. Tutaj w Szwecji zamarzają jeziora, rzeki, a nawet część Zatoki Botnickiej. Zatem możliwości wędkowania pod lodem mamy ogromne. Potrzebny jest oczywiście odpowiedni sprzęt zarówno wędkarski jak i wspomagający. Bez tego ani rusz. Poza wędkami, do których za chwile wrócę, potrzebne są wiertło, cedzak, nierzadko łopatka i odpowiednio zabezpieczone przynęty, o właściwej odzieży i środki związane z bezpieczeństwem nie zapominając. To jest minimum, gdyż my korzystamy ze znacznie większej ilości sprzętu, który mamy zapakowany na dwóch sankach, którymi przewozimy wszystko nierzadko po głębokim śniegu. Czasami bez rakiet śnieżnych się nie obyło. Jednak wybór ekwipunku to sprawa indywidualna.

 

 

 

 

 

 

Co do wędek to w wędkarstwie podlodowym wykorzystuje się zupełnie inne niż w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym. Charakteryzują sie one tym, że są znacznie krótsze i to niezależnie od sposobu wędkowania. Rozpoczynając od najkrótszych wędek typu Bałałajka lub Kanadyjka (20-30 centymetrów), poprzez wędki z kołowrotkiem do połowu na mormyszkę, aż po wędki do wędkowania na spławik i blaszkę lub balansówkę (30-50 centymetrów). Najdłuższe nie przekraczają 80-90 centymetrów i stosuje się je tutaj w Szwecji do połowu na żywca. Każdy dobiera wędki według uznania i metod wędkowania. Wśród najpopularniejszych metod wyróżniamy mormyszkę, spławik, błystkę podlodową oraz mniej popularne w Polsce, ale jakże skuteczne na szwedzkie pstrągi błyskające i refleksujące światełka. My uwielbiamy najsubtelniejszą pośród nich, czyli mormyszkę, choć inne sposoby wykorzystujemy też dość często. Z tym, że mój mąż wybiera najcześciej Bałałajki, a ja z kolei krótkie wędki z kołowrotkiem. Pomimo, że sposób wędkowania ten sam to styl już inny, dopasowany do osobowości wędkującego i jego preferencji. Wszystkie elementy sprzętu wykorzystywanego w wedkarstwie podlodowym są wykonane z lekkich i niezamarzających materiałów dostosowanych do trudnych warunków atmosferycznych. My wędkowaliśmy w temepraturze -20 stopni, co prawda siedząc w namiocie zimowym, i wszystko działało jak należy.

 

 

 

 

 

 

O sposobach wędkowania, a w szczególności naszym ulubionym, czyli mormyszce będę chciała napisać w kolejnym wpisie poświęconym właśnie tej metodzie. Teraz chciałabym opowiedzieć o naszych dwóch sezonach podlodowych. Tym, który obecnie kończymu i poprzednim. Dlaczego tak? Odpowiedź jest jedna. Były całkiem różne. Począwszy od wyboru jezior, gatunku łowionych ryb po dobór sprzętu i przynęt. W pierwszym sezonie dominowały okonie, szczupaki, nierzadko znacznych rozmiarów, nawet ponad 90 centymetrów długości, a także płocie. Obecnie był to sezon zdecydowanie pstrągowy. Złowiliśmy ponad 70 pstrągów, w tym pstrągi arktyczne, pstrągi potokowe i tęczowe. Jakże było to inne doświadczenie niż to ubiełoroczne. Dla przełamania kilka razy nastawiliśmy sie na leszcze, czy okonie. Zresztą też z sukcesem. Jeśli chodzi o szczupaki to po poprzednim roku, w którym złapalismy ich mnóstwo, daliśmy im teraz odpocząć zafascynowani pstrągami i łatwiejszym dostępem do nich właśnie w sezonie zimowym. To taka nasza specjalizacja w drugim sezonie podlodowym.

 

 

 

 

W naszej okolicy znacznie łatwiej wędkować zimą, gdyż dostep do jezior jest wówczas lepszy, niż latem. Trochę to paradoksalnie brzmi, ale właśnie tak jest. W sezonie podlodowym jedyną przeszkodą moga być zaspy śniegu, czy nieodśnieżone drogi wiodące przez lasy, zwłaszcza do mniej znanych jezior. Odpowiednie auto jest zatem bezcenne w takich warunkach. Z kolei latem niby wszędzie dojedziesz, ale drzewa, krzaki i trzciny utrudniaja, badź nawet uniemożliwiają wędkowanie z brzegu. Jest to istotne zwłaszcza na akwenach, na których nie wolno używać sprzętu pływającego. Jak widzicie wędkowanie to temat rzeka. Co nie dotknę jakiegoś tematu to mogłabym napisać o nim kolejny artykuł.

 

 

 

 

 

 

Wędkowanie podlodowe jest jedyne w swoim rodzaju. Wymaga przygotowań, wiele uwagi i zaangażowania. Jednakże daje mnóstwo radości tym,którzy poświęcą mu swoją uwagę. Nasze wyprawy wędkarskie zimą to zawsze rodzaj pikniku. Połączenie pięknej pasji z ogniskiem, czy obiadkiem ugrzanym na piecyku. To już po prostu styl życia ubarwiony pięknymi połowami cudnych ryb. Bo czyż pstragi, okonie, szczupaki, leszcze i płocie nie są wyjątkowe. Każda z tych ryb ma swój urok, temperament i przyzwyczajenia. My staramy sie poznawać je jak najlepiej, obserwując i zgłebiając praktyczną wiedzę o nich, aby rozwijać naszą pasję i cieszyć sie nią niemalże każdego zimowego dnia, no może takiego gdzie temperatura nie przekracza -20 stopni. Już tak od -15 stopni dziurki zamarzaja błyskawicznie utrudniając wędkowanie, zwłaszcza to na najsubtelniejszą z metod, czyli mormyszkę.

 

 

 

 

 

Wędkowanie podlodowe

 

Wędkarstwo podlodowe jest niewątpliwie fascynujące i wciągające. Można rzec śmiało, że uzależniające. Z całą swoją otoczką, o której wiekszość ludzi nie ma wyobrażenia, jest dobrem luksusowym, którego doświadczą w pełni tylko Ci, którzy oddadzą mu część siebie. Ktoś może uznać to za herezje, ale czy można przeżyc coś w pełni bez zaangażowania, nie oddajac cząstki siebie? Równowaga jest zawsze potrzebna, a natura pokazuje nam to bardzo wyraźnie. Wędkarstowo podlodowe dla nas, dla mnie i mojego partnera, to pasja i styl życia. Jednakże nie należy zapominać, że niesie za sobą także ryzyko. Wędkarstwo podlodowe uznawane jest bowiem za najniebezpieczniejszą z metod. Dlatego ostrożność jest bardzo ważna. Aby cieszyć sie w pełni z jego uroków należy zachować należyte środki bezpieczeństwa i zdrowy rozsądek.

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

47 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *