Podróże małe i duże,  Strona główna

Pongour Waterfall – wodospad niczym warkocze z kobiecych włosów …

Pongour Waterfall to wodospad, który wygląda niczym warkocze z kobiecych włosów. Cały region, w którym jest on położony, słynie z pięknych gór i romantycznych krajobrazów pełnych zielonych dolin, źródeł, strumyków, rzek i jezior oraz lasów i sosnowych wzgórz. Wśród różnych wodospadów położonych w okolicach Da Lat i Buon Ma Thuot zdecydowanie wodospad Pongour wyróżnia się swoją wyjątkowością.

 

 

 

 

 

Pongour Waterfall jest oszałamiającym wodospadem tarasowym. Otoczony ogromnym lasem sprawia, że jest to miejsce niezwykłe. Jest  jednym z najpiękniejszych wodospadów w Wietnamie, o ile nie najpiękniejszym. To miejsce magiczne. Można rzec arcydzieło stworzone przez naturę. Wodospad znajduje się w opustoszałej okolicy, 40 km od Dalat, w południowo-zachodniej części kraju. W okolicach Pongour Waterfall zachował się nienaruszony naturalny krajobraz. Wodospad otoczony jest bowiem lasami dziewiczymi zajmującymi powierzchnię około 2,5 hektara. Występuje tutaj urozmaicona flora, starożytne drzewa i dzikie zwierzęta. Wodospad spada z klifu z wysokości 40 metrów. Woda rozrzucana jest na ponad 100 metrów. Interesujące jest to, że opada na 7 poziomów skał. Stąd Pongour Waterfall znany jest również jako Seven Level Waterfall. Przez Francuzów nazywany był wielokrotnie  najwspanialszym wodospadem całych Indochin. Jego widok niewątpliwie zapiera dech w piersiach. Po prawie 15 latach odkąd go udostępniono do zwiedzania Pongour Waterfall nadal zachowuje swój naturalny i wspaniały urok. Ponoć wygląda od lat tak samo. Razem z jeziorem powstałym tuż pod nim i bujną zielenią tworzy bajkowy widok od którego trudno oderwać oczy. Siedząc na kamieniach u stóp gór na przeciwko niego można zapomnieć o wszystkim i cieszyć się chwilą, co i my uczyniliśmy.

 

 

 

 

Nazwa wodospadu nie wzięła się znikąd. Pongour pochodzi od dialektu Kho i oznacza cztery rogi nosorożców, czyli pon-cztery i gou-róg. Jednak przede wszystkim jest wynikiem francuskiej wymowy i oznacza króla Kaolin. Stąd przyjęła się nazwa Khu du lich thac Pongour, czyli Pongour Waterfall.

 

 

 

 

 

Jak to w Wietnamie bywa i z wodospadem Pongour związana jest legenda. Głosi ona, że dawno, dawno temu żyła piękna Kanai. Będąc głową plemienia Kho rządziła ona wszystkimi. Kobieta  była bardzo odważna i waleczna, a także doskonała w podboju niebezpiecznych zwierząt. Wśród nich znajdowały się cztery duże nosorożce. Zawsze przestrzegały jej poleceń. Zamieniały nieużytki w tereny rodzące pożywienie, a także pomagały w walce  z wrogami. Nagle pewnego dnia już wiosenną porą okazało się, że Kanai nie żyje. Był to dzień pełni księżyca pierwszego miesiąca w kalendarzu księżycowym. Jej odejście sprawiło, że cztery nosorożce były bardzo smutne. Nic nie jadły, tylko siedziały przy swojej pani. Po paru dniach tubylcy zobaczyli w tym miejscu wspaniały wodospad. Zrozumieli, że to włosy Kanai zamieniły się w wodę, a rogi nosorożców w kamienie je pilnujące. Symbolizują one przywiązanie do siebie człowieka i natury oraz wzajemne relacje. Dlatego każdego roku, z okazji święta pełni w pierwszym miesiącu księżycowym, tysiące ludzi przychodzi odwiedzić Pongour Waterfall. Cieszą się świętem i atmosferą wiosny. Jest to również okazja dla młodych chłopców i dziewcząt, by się z sobą spotykać. Dla odwiedzających okolice Da Lat Pongour Waterfall to miejsce, które warto zobaczyć.

Share

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

64 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *