Dzień Wszystkich Świętych w Szwecji …

W wielu miejscach na świecie obchodzony jest Dzień Wszystkich Świętych, także i w Szwecji. Jest to wyjątkowy czas wspomnień, zadumy i dla wielu z nas modlitwy za dusze tych, których nie ma już pośród nas w tym ziemskim wymiarze.

 

 

Dzień Wszystkich Świętych ustanowiono w Szwecji po raz pierwszy w 784 roku. Był on dniem upamiętnienia wszystkich świętych Kościoła, którzy nie mieli własnego specjalnego dnia. Dzień następujący po Dniu Wszystkich Świętych został następnie wyznaczony jako Dzień Wszystkich Dusz dla wszystkich zmarłych. Te dwie daty stały się bardzo ważne w kościele i zawsze były dwudniową uroczystością, której towarzyszyły dedykowane nabożeństwa.

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Wszystkich Dusz były obchodzone co roku, ale zostały zniesione wraz z nadejściem reformacji. Jakież to losy świata są poplątane. Ileż sami sobie robimy problemów. Po zmianach w 1772 roku Dzień Wszystkich Świętych został przeniesiony na pierwszą niedzielę listopada, a w 1953 na sobotę o czym napisze jeszcze za chwilę.

 

 

W czasie I wojny światowej ludzie w Szwecji zaczęli zapalać świece i umieszczać je na grobach swoich bliskich w Dzień Wszystkich Świętych. Do czasu zakończenia II wojny światowej wszyscy w Szwecji zaczęli postrzegać Dzień Wszystkich Świętych jako sposób na zapamiętanie swoich bliskich poprzez odwiedzanie cmentarzy, zapalanie świec i nierzadko modlitwę.

Obecnie Dzień Wszystkich Świętych w Szwecji obchodzony jest każdego roku w pierwszą sobotę listopada. Tak, dokładnie tak, jak napisałam. Zatem niekoniecznie 1 listopada, jak w większości innych krajów według kalendarza kościelnego. Przez kilka stuleci Dzień Wszystkich Świętych odbywał się w pierwszą niedzielę tegoż miesiąca jak wspomniałam wyżej. W  1953 roku rząd Szwecji przeniósł święto z niedzieli na sobotę. W tym czasie wiele osób pracowało w soboty, więc decyzja miała na celu zwiększenie liczby dni wolnych od pracy. Obecnie dla większości nie jest to istotne z racji, iż weekendy są wolne od pracy.

Dzień Wszystkich Świętych w Szwecji to od 1983 roku oficjalnie Dzień Wszystkich Dusz, o których ludzie pamiętają niezależnie od ich świętości. Jest on świętem narodowym, które ma zarówno znaczenie religijne, jak i tradycyjne. Dzień Wszystkich Świętych jest dedykowany pamięci o bliskich. Szwedzi odwiedzają groby członków rodziny lub przyjaciół.  Dekorują nagrobki wieńcami lub kwiatami oraz zapalają świeczki, lampiony i znicze. Nierzadko można spotkać groby zwierząt domowych. Na jednym z cmentarzy widzieliśmy miejsce im dedykowane.

 

 

Mnie najbardziej urzekają wrzosy, które znakomicie radzą sobie w trudnych mroźnych warunkach. Wiele kościołów organizuje specjalne nabożeństwa ku pamięci zmarłych, a niekiedy i mały poczęstunek. Wiele rodzin po wspólnym odwiedzeniu grobów bliskich udaje się na rodzinny obiad. Nietrudno zauważyć, że ten dzień jest bardzo ważny dla Szwedów. Chce podkreślić, że tutejsze cmentarze różnią się od tych w Polsce. Groby są znacznie mniejsze i skromniejsze, a dekoracje niewielkich rozmiarów, aczkolwiek urocze.

Dzień Wszystkich Świętych oznacza także w Szwecji nieoficjalny początek zimy. My tego, a jakże by inaczej, doświadczyliśmy. Był to już ostatni weekend z łódką i spinningiem na jeziorze, a w nocy z niedzieli na poniedziałek mróz pokrył nasze jezioro lodem. Instynkt i zmysł obserwacji nas nie zawiódł i podjęliśmy trafne decyzje w odpowiednim momencie. No cóż, -10 stopni to zdecydowanie początek zimy.

 

 

Przed Dniem Wszystkich Świętych większość rolników zakończyła wszystkie prace na zewnątrz. Wszyscy, tak jak i my, przygotowują się na opady śniegu. Zimę czuć już tutaj każdego dnia. Powietrze jest mroźne i rześkie, a wokół coraz częściej i dłużej szron, a nawet, póki co, pojedyncze płatki śniegu. Niewątpliwie pierwszy Dzień Wszystkich Świętych w Szwecji zapamiętamy jako ten, który przyniósł zimę.

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

26 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *