Kulinaria,  Strona główna

Fenomen Phó…

I znów przed nami nowy dzień. Wchodzę w niego z radością i wdzięcznością oraz chęcią pisania. Choć za oknem nieco ponuro i niedawno przestało padać ja pozytywnie patrzę na świat i napiszę dziś o Phó, gdyż doskonale pasuje ona do takiego dnia jak dzisiaj.

Przebywając w Wietnamie, zwłaszcza w Hanoi, czy też na północy kraju, może nasunąć się myśl, że apetyt na Phó, to apetyt na życie w wietnamskim wydaniu. A co to jest Phó? Jest to dla wielu Wietnamczyków podstawowe danie każdego dnia. Phó to zupa, która króluje na ulicach Hanoi i w wielu domach.

IMGP2591

Ludzie tutaj mieszkający spożywają ją bardzo często, a teraz w porze chłodnej gości na niektórych stołach trzy razy dziennie. Niektórzy, gdy pytam o fenomen zupy Phó śmieją się, że można jeść ją na śniadanie, na obiad i kolację, i faktycznie są tacy, którzy tak czynią. Podaje się ją jako samodzielne danie lub w połączeniu z innymi potrawami. Ja osobiście po zjedzeniu jednej miski czuję się najedzona 🙂 Co prawda zupę gotuje się nawet ponad dwie godziny, ale warto, gdyż jest niezwykle aromatyczna, pożywna i smaczna. Kiedy spaceruje się uliczkami Hanoi czuje się jej bliskość, gdyż pachnie z daleka. Banery zachęcają do jej skosztowania tak, jak ten poniżej, a mnie wciąż zadziwia popularność i fenomen tejże zupy.

IMGP2205

Phó to tak jak w Polsce rosół, z tym, że jedzony bardzo, bardzo często. Każda gospodyni i każdy kucharz mają swoje sposoby przygotowania i swoje sekrety. Można ją przyrządzić na bazie wołowiny – Phó Bò, lub z kurczaka – Phó Gà.

Podstawowe składniki potrzebne do ugotowania i podania zupy Phó to przede wszystkim mięso wołowe lub z kurczaka w zależności od przyrządzanego jej rodzaju. Ponadto woda :), sos rybny, imbir, gwiazdeczki anyżku, laski cynamonu, papryczka chili, cebulka, czosnek i makaron ryżowy. Każda gospodyni, czy kucharz wykorzystuje wszystkie z tych składników lub też tylko niektóre z nich. Ponadto niezbędny jest makaron ryżowy, limonka i zioła takie jak kolendra, bazylia, mięta, czasami szczypiorek i kiełki fasolki mung.  Opcjonalnie sól i pieprz.

Mięso zalewa się zimną wodą i zagotowuje zdejmując łyżką cedzakową szumowiny, które powstają w tym czasie. Następnie cebulkę, czosnek, imbir,  a także inne wybrane przez nas dodatki takie jak anyżek, cynamon, przyrumieniamy na patelni i dodajemy do gotującego się na wolnym ogniu wywaru. Niektórzy wrzucają je bezpośrednio do niego. Dodajemy również papryczkę chili i sos rybny. Kiedy mięso jest miękkie kroimy je na malutkie kawałeczki i wkładamy do zupy z powrotem pozbywając się na ogół kości. Części wołowiny bez kości również rozdrabniamy. W jednym miejscu zdarzyło się, że jadłam Phó Gà z całymi kawałkami mięsa kurczaka i kośćmi także można i tak ją jeść, ale nie jest to zbyt wygodne. Pod koniec gotowania zupy przygotowujemy makaron ryżowy. Łączymy go z aromatyczną zupą, a następnie posypujemy świeżymi ziołami wedle uznania. Ja osobiście uwielbiam świeże zioła w Wietnamie, choć niektóre z nich, tak jak np.: kolendrę, używam z umiarem. Obok miski z Phó ustawia się zawsze limonkę do zakwaszania zupy, a także często drobno pokrojoną papryczkę chili czerwoną i zieloną, pikantną pastę  lub opcjonalnie sól i pieprz. Następnie nie pozostaje nic innego, jak wziąć w dłonie pałeczki i łyżkę, bo w Wietnamie tak się je zupę, i rozkoszować się tą smaczną, aromatyczną, rozgrzewającą oraz niezwykle lekkostrawną zupą.

IMGP2593

Celowo nie pisałam proporcji i ilości w jakiej należy używać poszczególnych składników, gdyż uważam, że każdemu z nas będzie smakowało inne połączenie. Najlepszą drogą, aby odnaleźć to, co będzie odpowiadało naszym kubkom smakowym, będzie próbowanie i znalezienie swojego smaku zupy Phó.

Ja osobiście najbardziej lubię Phó Bó ze świeżymi ziołami, limonką i odrobiną świeżej papryczki chili, a gdy już znajdę idealne połączenie składników według mnie to na pewno podzielę się tym z Wami Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy.

Tymczasem życzę Wam wszystkim udanego weekendu i  różnych smakołyków na Waszych stołach 🙂

Share

Zapytacie kim jestem? Przede wszystkim jestem kobietą. Ponadto domatorką z duszą podróżniczki… z kimś …dokądś …w głąb siebie … Życie jest dla mnie ciągłą podróżą. Taką z kimś, dokądś lub w głąb siebie. Kiedyś byłam niepoprawną optymistką, teraz staram się żyć optymistycznie. Kocham życie i wszelkie jego przejawy oraz możliwość doświadczania. Wszystko, co przeżyłam sprawiło, że teraz jestem taką a nie inną sobą. Jestem znającą swoją wartość kobietą, partnerką swojego niezwykłego męża, szczęśliwą siostrą i przyjaciółką oraz spełnioną matką – choć dla niektórych może zabrzmi to nieco niedorzecznie. Najcudowniejsze i magiczne chwile przeżyłam z synkiem i mężem. Najpiękniejsze dla mnie miejsca z niesamowitą aurą to Nepal i Himalaje oraz Laos. Uwielbiam mojego męża, podróże, pyszne jedzenie, gotowanie, książki, filmy, pisanie, biżuteryjne fantazje i fotografowanie, a od niedawno wędkowanie ,,no kill,,. Mam też i inne pasje. Większość z nich dzielę z moim mężem, a niektóre są tylko moje własne.

25 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *