«

»

Maj 23

Im dalej pójdziemy, tym lepiej siebie poznamy, czyli nasz trekking dookoła Annapurny – część 1 …

O Nepalu i Himalajach ogólnie pisałam w poście www.zycieipodroze.pl/2017/05/16/wrocimy-tam-jeszcze-nepal-i-Himalaje/. A dziś chcę Wam przedstawić naszą drogę, którą podążaliśmy w najwyższych górach świata. Zdecydowaliśmy się na trekking dookoła Annapurny. Byliśmy tylko we dwoje, czyli ja i mój mąż oraz Himalaje, a także czasami ludzie spotykani po drodze, czy to żyjący w górach, czy też wędrujący po nich.

 

 

Trekking dookoła Annapurny był dla nas wyzwaniem, gdyż przed nim już dość dawno nie byliśmy w górach. Ponadto było to nasze pierwsze doświadczenie w najwyższych górach świata. Udaliśmy się tam po odejściu naszego synka Adasia do świata Aniołów po to, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, jak dalej żyć. Himalaje pomogły nam zmierzyć się ze sobą, naszą bolesną stratą i otworzyć się na nowo na życie codzienne. Przeżyliśmy tę drogę razem radując się chwilą i wspierając się, gdy tam wysoko nie było łatwo.

 

 

 

 

Tak, jak napisałam w poprzednim wpisie o Nepalu, była to przygoda życia. Bardzo ważna i wartościowa. A dla nas rodziców przeżywających żałobę po stracie naszego dziecka, jak się okazało bardzo potrzebna i istotna. Po piętnastoletniej podróży przez życie z naszym Adasiem zapewne najbardziej znacząca. Niewątpliwie pozwoliła nam spojrzeć na siebie, na to co się wydarzyło i na życie codzienne z innej perspektywy.

 

 

Trekking dookoła Annapurny wybraliśmy, gdyż czytaliśmy, że jest najpiękniejszy. Ponadto mogliśmy iść sami, a to było dla nas bardzo ważne na tym etapie życia. To tutaj zaczął rozwijać się światowy himalaizm i w tym miejscu także my chcieliśmy zacząć naszą przygodę z Himalajami. Nasz trekking dookoła Annapurny rozpoczęliśmy w Besisahar, a zakończyliśmy w Jomsom, nieco wcześniej niż planowaliśmy, a o powodach napiszę później. Poniżej przedstawię Wam jego przebieg. Wcześniej jednak słów kilka o niezbędnych pozwoleniach na wyjście w góry, które załatwiliśmy z Związku Agencji Trekkingowej Nepalu. Aby wyruszyć na trekking dookoła Annapurny potrzebne są dwa dokumenty. Pierwszy to TIMS, czyli Trekker’s Information Management System. To wpis do ewidencji osób wyruszających na szlak i umożliwiający lokalizację wędrujących. Ma na celu przyspieszenie ewentualnej akcji ratunkowej, gdy coś się wydarzy, albo ktoś zaginie. Na trasie znajdują się punkty kontroli, w których się meldujemy, gdy do nich dotrzemy. Aby otrzymać TIMS niezbędny jest paszport, dwa zdjęcia i uiszczenie opłaty. Drugi dokument jest biletem wstępu na teren wędrówki dookoła Annapurny. Nazywa się ACAP, czyli Annapurna Conservation Area Project. Aby go otrzymać potrzebujemy okazać paszport, dołączyć dwa zdjęcia i dokonać opłatę.

 

Nasz trekking dookoła Annapurny 2013

 

Dzień 1 – 29 marca 2013

Katmandu – Besisahar (750 m n.p.m.) – Bhulbhule (840 m n.p.m.) – 10 godzin

Tego dnia przejechaliśmy autobusem z Katmandu do Besisahar położonego na wysokości 750 m n.p.m. To była z jednej strony emocjonująca trasa pełna obserwacji krajobrazu, jak i zachowań Nepalczyków. Przyroda była piękna, biedne tereny rzucały się w oczy, a różnorodne zachowania ludzkie zaskakiwały. Zwłaszcza te dotyczące transportu rzeczy i przekładanie ich w węzłach komunikacyjnych, czyli na przystankach w większych miejscowościach, z jednego pojazdu na drugi. Do tej pory nie wiem, jak oni się w tym nie gubili. Ponadto kierowcy jeżdżą dość szalenie, zwłaszcza na pewnych odcinkach drogi. I nasz też tak jechał. Do momentu aż urwał się bak z paliwem i prawie całkowicie odpadł. To wymusiło postój i naprawę, która opóźniła nas o jakieś dwie godziny. Swoje pomyśleliśmy o bezpieczeństwie, a raczej jego braku w czasie jazdy, no ale cóż sami się na to zdecydowaliśmy. W wyniku kłopotów z autobusem dojechaliśmy do Besisahar późnym popołudniem. Jednak i tak zdecydowaliśmy się dotrzeć do kolejnej miejscowości, czyli Bhulbhule położonego na wysokości 840 m n.p.m. Tym samym rozpoczęliśmy nasz trekking dookoła Annapurny. Byliśmy już tylko my, nasze plecaki i Himalaje. Plecak mojego męża ważył ponad 23 kilogramy, a mój 18.  Szliśmy ponad 2 godziny podziwiając pierwszy raz tę wysokogórską krainę. Początkowo droga biegła łagodnie. Po drodze minęliśmy sklepik, a następnie przechodząc przez pierwszy most na naszej drodze przeszliśmy na drugą stronę rzeki Marsyangdi. Szliśmy dość wolno podziwiając wszystko, co dookoła nas. Mijaliśmy urocze okolice, w tym Mulbazar i Simalchaur. W pewnym momencie musieliśmy przyspieszyć, gdyż zaczęła nadciągać burza. Dosłownie w ostatnim momencie przed bardzo obfitą ulewą udało nam się dotrzeć do Bhulbhule i znaleźć szybciutko schronienie. Gdy przekroczyliśmy próg naszego miejsca docelowego za naszymi plecami spadła ogromna ściana deszczu. Wszyscy zgromadzeni spojrzeli na nas ze zdziwieniem, że udało nam się wejść sekundę przed ulewą. A my usiedliśmy, zamówiliśmy pierwsze piwo w górach i patrząc na siebie pomyśleliśmy o tym samym. Tak, to nasz synek, nasz prywatny Aniołek czuwał nad nami, abyśmy pierwszego dnia naszego trekkingu mocno nie zmokli. Zresztą czynił to jeszcze wiele razy, zwłaszcza w przeddzień i w dniu przejścia przełęczy Thorong La położonej na wysokości 5416 m n.p.m., gdzie mieliśmy dotrzeć za jakiś czas.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 2 – 30 marca 2013

Bhulbhule (840 m n.p.m.) – Ghermu (1310 m n.p.m.) – 6 godzin

Po wczorajszej burzy nie było już śladu. Dzionek przywitał nas radośnie słoneczkiem. Trasa tego dnia była bardzo piękna. Wiodła wśród uroczych gór, zielonych pól kukurydzianych i ryżowych, rzeki Marsyangdi, wodospadów oraz strumyków. Dolina rzeki Marsyangdi urzekała i zachwycała. Początkowo łagodny szlak zamienił się w dość strome podejście prowadzące do Bahunanda, by następnie pozwolić na w miarę spokojne dojście do Ghermu, choć przechodząc wyjątkowym miejscem w okolicy wioski Lili Bhir. Jest to część bardzo wąska, rodzaj klifu i urwiska, z którego rozpościera się widok na dolinę Marsyangdi. Ten dzień był niezwykle emocjonujący, pełen pięknych widoków, spotkań z niezwykłymi Nepalczykami, uśmiechniętymi dziećmi robiącymi ,,bramy,, przed nami lub po prostu pokazującymi na aparat, aby zrobić im zdjęcie. Ponieważ to był dzień moich urodzin mój mąż postanowił, że zatrzymamy się w pensjonacie z widokiem na wodospad, gdzie spędziliśmy bardzo miły wieczór.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 3 – 31 marca 2013

Ghermu (1310 m n.p.m.) – Tal (1700 m n.p.m.) – 6 godzin

Opuszczając pensjonat ( lodge ) położonego na wysokości 1310 m n.p.m. zeszliśmy w dół do mostu, którym przeszliśmy nad rzeką podążając do Syange, a następnie w stronę Tal. Oczom naszym ukazały się piękne góry, dolina oraz mijane wodospady. Trasa początkowo łagodna zamienia się w podejścia i zejścia wymagające nieco wysiłku przy niektórych z nich. Kiedy dotarliśmy do jeziora wiedzieliśmy, że Tal już tuż, tuż. To bardzo kolorowe miejsce, w którym znajduje się Mani, czyli buddyjski mur modlitewny. Już od połowy dzisiejszej wędrówki jesteśmy w strefie buddyzmu tybetańskiego stąd już jego przejawy niemalże na każdym kroku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 4 – 1 kwietnia 2013

Tal (1700 m n.p.m.) – Danakyu (2300 m n.p.m.) – 5 godzin

Trekking tego dnia rozpoczynamy spokojnie. Trasa wiedzie wśród uroczych gór, które tak ukochaliśmy. Mijamy kolejne wioski, czyli Karte i Dharapanii oraz mieszkańców i stu letnią świątynię, a dokładnie pisząc Gompę. I co niezwykle zaskakujące naszym oczom ukazuje się pierwszy ośmiotysięcznik, a mianowicie Manaslu, który ma wysokość 8163 m n.p.m. Pamiętam ten widok jak dziś. Mój mąż powiedział wówczas, że tam kiedyś pójdziemy. Może tak właśnie będzie. 🙂 W drodze do Danakyu mijamy piękny wodospad, który częściowo pokrył drogę. Piękna zielona roślinność, czerwone kwiaty na drzewach towarzyszą naszej wędrówce. Docieramy do Danakyu, gdzie zostajemy na noc. Grzejemy się przy piecu wspólnie z gospodarzami i spędzamy miły wieczór.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 5 – 2 kwietnia 2013

Danakyu ( 2300 m n.p.m.) – Bhratang (2850 m n.p.m.) – 7 godzin

Budzi nas niezwykle uroczy poranek. Słoneczko wyłaniające się zza szczytów gór ma magiczny urok, a one wyglądają w jego blasku zachwycająco. Nic nie zapowiada tego, co nastąpi wieczorem. Po zjedzeniu śniadania na tarasie z widokiem jak ze snu udajemy się w dalszą drogę. Od początku trekkingu jesteśmy wciąż radośni i czujemy się bardzo dobrze. To jest nasz czas z górami, samymi ze sobą i razem w tej wspólnej, wyjątkowej wędrówce. Trasa jest piękna, choć też i kamienista. Widoki niezwykłe z górami przed oczami, zielonymi polami budzącymi się do życia z zimowego letargu, potokami i wodospadem. Tego dnia pierwszy raz naszym oczom ukazuje się Annapurna II o wysokości 7937 m n.p.m. Jest niezwykła nawet gdy zasłaniają ją chmury. Widzieliśmy też Lamjung Himal (6 983 m n.p.m.). Wędrując mijaliśmy wioski Temang, Tanchouk oraz Koto i dotarliśmy do Chame. To miasteczko położone na wysokości 2710 m n.p.m., gdzie odwiedziliśmy aptekę, aby dokupić plasterki i zjedliśmy ciepły posiłek. Znajdują się w nim gorące źródła. Można z nich skorzystać kąpiąc się w basenie. Jednakże my niekoniecznie nimi zachwyceni udaliśmy się w dalszą drogę. Zmieniliśmy nieco plany, gdy widzieliśmy nadciagającą burzę. Po dotarciu do Bhratang zostaliśmy tam na noc. Choć warunki nie były zachwycające i pierwszy raz nie jedliśmy kolacji wiemy, że to była bardzo dobra decyzja. Doceniamy ją następnego dnia, nie wyobrażając sobie, że pewne odcinki moglibyśmy pokonywać w deszczu. Nasz Aniołek wciąż nad nami czuwał i nam towarzyszył.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 6 – 3 kwietnia 2013

Bhratang (2850 m n.p.m.) – Lower Pisang (3300 m n.p.m.) – 3 godziny

Nasz trekking dookoła Annapurny trwa. Ranek jest spokojny. Wyruszamy na nasz szlak pełni optymizmu. Cieszymy się, że wczoraj zostaliśmy w Bhratang, a dziś możemy cieszyć nasze oczy wspaniałymi widokami. Wczoraj zapewne w deszczu niewiele byśmy widzieli, a do tego byłoby ślisko. Między drzewami ukazują się nam szczyty gór, a osiołki wędrują, jak każdego dnia, w górę i w dół. My dochodzimy do niezwykłej góry, czyli Oble Dome o wysokości 4666 m n.p.m. Jest to święta góra dla buddystów położona w masywie  Pangdi Danda na którą się nie wchodzi. Wierzą oni, że na jej szczycie gromadzą się wszystkie dusze zanim wrócą do Tybetu. Pełni zachwytu udaliśmy się dalej i zatrzymaliśmy się w Lower Pisang. Postanowiliśmy tam zostać. Było chłodno, zaczął padać śnieg, a wizja, aby posiedzieć razem z gospodarzami bardzo miła. Tak też uczyniliśmy. Zostaliśmy w Lower Pisang na lunch, na kolację i na noc. 🙂  Gospodarze byli bardzo gościnni. Przyrządzali pyszne jedzonko. Pierwszy raz jadłam u nich jaka. Siedzieliśmy najpierw przy piecu, gdzie mój kochany przyrządził dla wszystkich grzane piwo. Tak, tak … przyprawę do grzańca mieliśmy ze sobą i postanowiliśmy ją wykorzystać. 🙂  Słuchaliśmy historii rodziny i oglądaliśmy zdjęcia spędzając jednocześnie fantastyczny czas grzejąc się przy kozie. Nawet kot rodzinny bardzo się z nami zaprzyjaźnił i spał na moich kolanach. Ponieważ tego dnia mieliśmy więcej czasu zrobiłam małe pranie, które rano po przebudzeniu było po prostu zamarznięte. 🙂 Najedzeni, zrelaksowani, po przemiłym dniu w fantastycznym towarzystwie naszych gospodarzy udaliśmy się na spoczynek. Tego dnia poza Oble Dome widzieliśmy Pisang Peak (6091 m n.p.m.), Annapurnę II (7937 m n.p.m.) i Annapurnę IV (7525 m n.p.m.). Góry wysokie są przepiękne, magiczne i majestatyczne. Zapierają dech w piersiach. Wciąż mam je przed oczami. 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prawda, że są wyjątkowe ? 🙂

Nasz trekking dookoła Annapurny trwał.

Na dalszą relację zapraszam do kolejnego wpisu www.zycieipodroze.pl/2017/05/25/im-dalej-pojdziemy-tym-lepiej-siebie-poznamy-czyli-nasz-trekking-dookola-annapurny-czesc-2/. 🙂

74 Komentarze

2 pings

Skip to comment form

  1. Bookendorfina Izabela Pycio

    Ucieczka przed ulewą w ostatniej chwili, przepiękny widok z pensjonatu na wodospad, fantastyczne trasy i krajobrazy, pobudka przepięknego poranka, niespodzianka z zamarzniętym praniem… z zachwytem to wszystko poznawałam. 🙂 Piękne zdjęcia, które pomagają mi wyobrazić sobie tę niesamowitą przygodę. 🙂

    1. anetagrenda

      Ogromnie się cieszę, że nasze wspomnienia i przygoda zachwyciły Cię i z zainteresowaniem się z nimi zapoznałaś. To tak, jakbyś niemal przeżyła tę podróż razem z nami 🙂 Dziękuję bardzo 🙂 Ciąg dalszy nastąpi 🙂

      1. Bookendorfina Izabela Pycio

        Wyczekuję i to z wielkim zainteresowaniem. 🙂 Pięknie to wszystko opisujesz, czuję, jakbym właśnie tam z Wami była. 🙂

        1. anetagrenda

          Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że nam towarzyszysz w tej podróży 🙂

          1. Bookendorfina Izabela Pycio

            Nie mogę się napatrzeć na te wspaniałe krajobrazy uchwycone na zdjęciach, robią ogromne wrażenie, a co dopiero w realu. 🙂

          2. anetagrenda

            Bardzo mi miło 🙂 Bardzo się cieszę, że sprawiają tyle radości i umożliwiają podróżowanie razem z nami 🙂

          3. Bookendorfina Izabela Pycio

            Właśnie po dłuższej chwili niezdecydowania, wybrałam jedno z Twoich zdjęć na tapetę mojego komputera, będzie mnie przez jakiś czas zarażało entuzjazmem podróżowania. 🙂

          4. anetagrenda

            Bardzo miło mi to słyszeć. Cieszę się bardzo i życzę Ci, aby inspirowało Cię i pozytywnie nastrajało to wybrane zdjęcie 🙂 🙂

  2. Anna M-a

    Piękne góry i piękne przeżycia <3 i ten kotek.. 🙂
    czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością!

    1. anetagrenda

      Niezapomniane doświadczenie i przygoda niezwykła, a kotek był bardzo milusiński 🙂 Ciąg dalszy już niebawem 😉

  3. KierunekKuba

    Czytałam z zapartym tchem 🙂 Magiczna podróż…czekam z niecierpliwością na kolejny wpis!

    1. anetagrenda

      Bardzo mnie to cieszy i dziękuję bardzo 🙂 To była magiczna podróż, jedyna taka 🙂 Zapraszam na dalszą część 🙂

  4. baixiaotai

    Piękna podróż. Przede wszystkim dlatego, że nie tylko w górę, ale i wgłąb.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo. To było dla nas najważniejsze 🙂

  5. Agata - wegedroga.pl

    To jest z pewnością wyprawa życia. Jeszcze przez wiele lat ładujesz akumulatory na wspomnienie o niej.

    1. anetagrenda

      Zdecydowanie jest to przygoda życiowa, która już na zawsze będzie w nas 🙂

  6. Zakochana w sztuce

    Jak pięknie! Zazdroszczę przygody! 🙂

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 To prawda, jest tam pięknie 🙂

  7. conradniedzwiedzki

    Co za niesamowite zdjęcia! Muszę tam kiedyś pojechać! Ten wpis jest mega inspiracją – podróż tam dodaję do swojej tzw. „bucket list”. 😉

    1. anetagrenda

      Bardzo miło to słyszeć 🙂 Świetni, ze zapisałeś Himalaje na swojej ,,bucket list,, bo warto tam być, zobaczyć, poczuć i przebywać z nimi na żywo 🙂

  8. Barbara Kubiak

    zawsze gdy oglądam te zdjęcia podziwiam wasz upór i determinację

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 …to po prostu życie …

  9. Derry Atari

    Nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę! Czytam o tych miejscach w książkach i teraz Waszą opowieść i tylko się utwierdzam w przekonaniu że to wspaniałe miejsce. Cieszę się że Himalaje Wam pomogły.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo. Himalaje są niezwykłe, a codzienne przebywanie wśród nich jest niezwykłym doświadczeniem, przygodą, której tak naprawdę nie da się ująć słowami, aby przedstawić to w odpowiedni sposób 🙂

  10. Ania Wiklińska

    Niesamowite miejsce, wspaniała podróż i świetna przygoda. Jak dla mnie – ,marzenie 🙂

    1. anetagrenda

      Zdecydowanie tak. Podróż niezwykła, niesamowita, pełna wrażeń i emocji oraz nadająca sens dniom codziennym 🙂

  11. Telefoniczne Wyprawy

    Bardzo mi przykro z powodu waszej straty. Miło jest patrzeć, jak mimo wszystko, trwacie dalej razem i wspólnie stawiacie czoła każdemu wyzwaniu. Mistyczna wyprawa z pięknymi widokami. Mam nadzieję, że znaleźliście to czego szukaliście.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy Ci bardzo serdecznie. Tak, to była mistyczna, wyjątkowa i niepowtarzalna wyprawa. Pokazała nam jak dalej żyć i że chcemy przejść przez życie we dwoje, razem radując się i wspierając każdego dnia 🙂

      1. Telefoniczne Wyprawy

        Życzę Wam, żeby wszystko układało się po waszej myśli i byście byli szczęśliwi. No i dalej się wspierali i wspólnie zwiedzali najdalsze zakątki świata, a nam zdawali relacje ze swoich wypraw. 🙂

        1. anetagrenda

          Dziękujemy z całego serca za piękne słowa i życzenia, a relacje z naszych podróży małych, czy dużych będą się pojawiać na blogu 🙂

  12. Barbara Jadwiga

    Co za wspaniałe miejsce. Patrząc na te zdjęcia, aż chciałoby się to wszystko zobaczyć osobiście. 🙂 Cudowne miejsce.

    1. anetagrenda

      To prawda 🙂 Miejsce niezwykłe, magiczne i cudowne 🙂 I wiesz, życzę każdemu kto marzy o Himalajach, aby je ujrzał na własne oczy 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. Rysiu

    Na jakiej wysokości odbywała się wyprawa? Trzeba się do niej jakoś specjalnie przygotować? Tlenu nadal jest tam wystarczająco, czy już nie do końca? // Świetna wyprawa i relacja! 😀

    1. anetagrenda

      My wędrowaliśmy od 800 metrów do 5416 m n.p.m. Wcześniej chodziliśmy z obciążeniem jakiś czas, aby trochę się przygotować i rozchodzić buty 🙂 Tlenu jest coraz mniej, ale wystarczająco, jednak każdy reaguje inaczej, u każdego aklimatyzacja jest inna. Wyprawa była niepowtarzalna, a najtrudniejsze dwa dni koło przełęczy. To niezapomniany, wyjątkowy czas 🙂

  14. Rysiu

    Bardzo mi przykro z powody Waszej straty. Mam nadzieję, że w tej wyprawie odnaleźliście ukojenie, choć wiem, że to może być trudne. Jestem z Wami myślami.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy Ci bardzo za słowa wsparcia. Ta wyprawa zmieniła nasz punkt odniesienia do straty jakiej doświadczyliśmy 🙂

  15. Konceptualnik

    Piękne zdjecia! A Twoj styl pisania… Czulam sie jakbym tam była razem z Tobą. 🙂 Będę zaglądać. 🙂

    1. anetagrenda

      Niezmiernie mi miło słyszeć Twoje słowa 🙂 Cieszę się, że nasze wspomnienia sprawiają, że czujesz się tak, jakbyś z nami podróżowała, a mój styl pisania sprawia, że czujesz się blisko 🙂 Dziękuje Ci bardzo, że będziesz mi towarzyszyć w mojej podróży przez życie z blogiem 🙂

  16. zaniczka

    Tak patrzę że jakbym się juz wdrapała tak wysoko to sama jazda po moście jest możliwa 🙂 Ależ piękne zdjęcia 🙂

    1. anetagrenda

      Tak, cos w tym jest 🙂 Dziękujemy bardzo 🙂

  17. Jacek eM

    Zbieram szczękę z podłogi. Raz z powodu samej wyprawy i dwa z powodu rewelacyjnych zdjęć. Coś niesamowitego 🙂

    1. anetagrenda

      Bardzo miło to słyszeć 🙂 Dziękujemy bardzo i pozdrawiamy serdecznie 🙂

  18. serduszkowamama

    Zazdroszczę! Przepiękne tereny.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo i tak masz rację było przepięknie i magicznie 🙂

  19. Sniffonia

    Bardzo udany reportaż, który czytało mi się strasznie lekko! Nie wspomnę już o samych zdjęciach, całość wygląda nieziemsko! Góry to nie bardzo moje klimaty, ale na takie widoki sam bym się skusił. Pozdrawiam serdecznie!

    1. anetagrenda

      Bardzo mi miło czytać takie słowa. Tym bardziej cenne, gdyż nie uwielbiasz gór 🙂 Dziękuję bardzo i pozdrawiam gorąco 🙂

  20. Maria Biskupska

    Cudowna przygoda!

    1. anetagrenda

      Oj tak, zdecydowanie magiczna i mistyczna jednocześnie 🙂

  21. balkanyrudej

    Trekking wokół Annapurny jest bez wątpienia czymś, co chciałabym kiedyś zrealizować. Póki co mogę się pozachwycać Waszymi zdjęciami.

    1. anetagrenda

      Pięknie dziękujemy i życzymy i Wam, abyście kiedyś tam dotarli podróżnicy 🙂

  22. Almost Paradise

    Zazdroszczę i podziwiam! Harde wypady są bardzo w moim guście, jednak z wysokimi górami zwyczajnie przegrywam. Przepiękne zdjęcia i wspaniałe doświadczenia. Po prostu magia!

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 Przeżycia nieziemskie, a wspomnienia wciąż są żywe w nas 🙂

  23. Daniel

    Uwielbiam górskie klimaty, choć ostatnio częściej podziwiam je tylko z siodła motocykla. Muszę jednak przyznać, że wpis mnie zainspirował, już zagłębiam się w drugą część relacji. Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 Miło poznać kolejną motocyklową duszę 🙂 Pozdrawiamy bardzo serdecznie 🙂

  24. Iwona

    Super trasa, chociaż ja pewnie nie dałabym rady… Ale widoki przepiękne.

    1. anetagrenda

      Tak było niezwykle, choc na samej górze już nie tak łatwo 🙂

  25. Jola- Życie po Dusikowemu

    Kocham szlaki górskie, kocham góry! A Twoja opowieść przypomniała mi za czym tak bardzo tęsknię! Pięknie!

    1. anetagrenda

      To tak, jak my 🙂 Też za nimi tęsknimy i do nich wracamy i może a tamte strony, w Himalaje Nepalu też wrócimy 🙂 Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa 🙂

  26. Natalia

    Nie potrafię sobie wyobrazić co czuliście i obym nigdy nie musiała tego doświadczyć. Myślę, że w jakimś sensie życie matki kończy się wraz ze śmiercią ukochanego dziecka i trzeba wielkich starań, aby z tego co zostało wskrzesić nowe życie, nowego człowieka, nową kobietę. A Himalaje przepiękne. Może i my byśmy się tam wybrali… z naszą Nadią na plecach?

    1. anetagrenda

      Nie było łatwo … Dziękuję bardzo i życzę Wam wielu podróży w góry 🙂

  27. Klaudia J

    Skąd bierzecie pomysły na wyprawy?

    1. anetagrenda

      Z głowy, książek i z mapy zazwyczaj oraz czasami ze źródeł w wirtualnym świecie 🙂

  28. Monika Kilijańska

    Ale koty tak samo łaszą się, bez względu na szerokość i długość geograficzną!

    1. anetagrenda

      Oj tak, dokładnie tak 🙂 Są milusińskie i uwielbiają być głaskane 🙂

  29. wenus z marsa

    szczena mi opadła…nigdy nie byłam jeszcze w takiej egzotycznej podróży…moblizuje mnie to, żeby w cu ruszyć poza Europę

    1. anetagrenda

      🙂 Bardzo miło to słyszeć 🙂 Zachęcam do odwiedzania różnych zakątków jeśli to możliwe 🙂

  30. petrelpiotr

    Od samego patrzenia na zdjęcia bolą nogi, a serce tłucze się w tempie 150 uderzeń na minutę. Co za przestrzeń.

    1. anetagrenda

      Prawda, że niesamowita i niezwykła 🙂

  31. Agnieszka Ilnicka

    Naprawdę marzy mi się trekking w takim miejscu, coś cudownego. Kocham góry!

    1. anetagrenda

      Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci, aby to marzenie się spełniło miłośniczko gór 🙂 🙂 My też je kochamy, to nasza krajobrazowa miłość 🙂

  32. Karolina Franieczek

    Coś wspaniałego. Chłonęłam każde słowo i każdy obraz zapisany na zdjęciu. Pięknie!

    1. anetagrenda

      Bardzo miło słyszeć tak cieple słowa. Cieszę się ogromnie, że mogłaś odbyć z nami tę podróż 🙂

  33. Zołza z kitką.

    Podziwiam! Ale i chyba trochę zazdroszczę tych widoków…:)

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 i pozdrawiamy serdecznie 🙂

  1. Im dalej pójdziemy, tym lepiej siebie poznamy, czyli nasz trekking dookoła Annapurny - część 2 ... | Życie i podróże

    […] pierwszej części www.zycieipodroze.pl/2017/05/23/im-dalej-pojdziemy-tym-lepiej-siebie-poznamy-czyli-nasz-trekking-doo… przedstawiłam nasz trekking dookoła Annapurny w początkowej fazie. Dziś jego […]

  2. Ciekawostek i słów kilka o Himalajach ... | Życie i podróże

    […] doświadczyliśmy ich podczas naszego trekkingu dookoła Annapurny, o którym pisałam w postach www.zycieipodroze.pl/2017/05/23/im-dalej-pojdziemy-tym-lepiej-siebie-poznamy-czyli-nasz-trekking-doo… […]

Dodaj komentarz