«

»

Lut 15

Domem na kółkach wzdłuż wschodniego wybrzeża Australii …

O niezwykłej, fascynującej i zaskakującej Australii pisałam w poprzednim wpisie www.zycieipodroze.pl/2017/02/08/przygoda-w-australii-czyli-spelniajace-sie-dzieciece-marzenie/, a teraz będzie słów kilka o trasie, którą pokonaliśmy w ciągu 12 dni. Odwiedziliśmy wiele miejsc i przejechaliśmy 3800 kilometrów. Naszą podróż wzdłuż wschodniego wybrzeża rozpoczęliśmy w Sydney. Tam czekał już na nas wynajęty wcześniej dom na kółach. Służył on nam jako dom i środek transportu w drodze. Jego wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Od kilkunastu lat myśleliśmy o tej formie podróżowania, a teraz stała się ona możliwa.  Do przemieszczania się kamperem potrzebna jest infrastruktura, a ta w Australii jest znakomita. Niewątpliwie ten najmniejszy kontynent jest wprost stworzony, aby przemierzać go domem na kółkach. Nasza trasa, jak wspomniałam wcześniej, liczyła 3800 kilometrów, a przemierzenie drogi z Sydney do Cairns, a właściwie i Port Douglas oraz zwiedzanie zajęło nam 12 wyjątkowych, pięknych i magicznych dni. Poniżej zamieszczam mapkę z naszą trasą, która wiodła przez ogromne przestrzenie, niezwykłe drogi i okalającą wszystko dookoła wyjątkową przyrodę.

 

 

Sydney zaskoczyło nas ciekawą architekturą, przyjaznymi uliczkami i świetną organizacją. Opera House wreszcie widziana na żywo okazała się niezwykłą budowlą. Z bliska jest jeszcze bardziej interesująca niż na zdjęciach, filmach, czy w programach o Australii. Poza odwiedzeniem opery i spacerze koło niej można spędzić przemiły czas na Starówce – The Rocks i radować oczy niezwykłymi kształtami budynków oraz poczuć atmosferę tegoż wyjątkowego miejsca. Z kolei Sydney Harbour Bridge to faktycznie okazały most. Jest miejscem doskonałym do spacerów, czy tez świetnym punktem widokowym, ale też wykorzystywany jest w celach wspinaczkowych.

 

 

Po długiej podróży samolotem nasz pierwszy postój, już po odebraniu kampera, zaplanowaliśmy w Macquarie Park w Sydney skąd następnego dnia naszym domem na kółkach po zwiedzeniu miasta i zaopatrzeniu lodówki udaliśmy się w stronę Blue Mountains. Fantastyczne widoki towarzyszyły nam tego i następnego dnia zarówno w czasie podróży, jak i spacerów. Zatrzymaliśmy się w Katoombie, która stanowiła świetną bazę wypadową. Zwiedziliśmy Scenic World, Three Sisters i kilka punktów widokowych, zwanych lookout. Jechaliśmy także trzema rodzajami kolejek dzięki czemu mogliśmy podziwiać całą okolicę, zarówno piękne góry, Blue Mountains National Park, Jamison Valley, jak i wodospady, choć było w nich mało wody.

 

 

Stąd udaliśmy się drogą wiodącą przez Wollemi National Park i Yengo National Park, gdzie mogliśmy podziwiać choć z daleka kangury żyjące na wolności, za Newcastle i zatrzymaliśmy się w The Ruins Campground położonym w kolejnym Parku Narodowym Booti-Booti tuż przy szerokiej plaży i głazach, za którymi można było dostrzec pływające i skaczące ponad falami delfiny.

 

 

Kontynuując naszą podróż dotarliśmy do Portu Macquarie, gdzie podziwialiśmy piękny widok ze wzgórza, na którym umiejscowiono latarnię. Ponadto odwiedziliśmy szpital dla koali, czyli Koala Hospital, będący wyjątkowym miejscem, w którym leczy się i operuje oraz daje schronienie chorym zwierzętom. Tuż obok znajduje się Roto House, czyli dom z oryginalnym wyglądem i wnętrzem z XIX wieku, który mogliśmy podziwiać. To niezwykłe miejsce oddaje znakomicie atmosferę minionych wieków i styl życia ludzi żyjących w ówczesnych realiach. Będąc w Port Macquarie warto odwiedzić tutejsze Billabong Zoo, w którym możemy spotkać koala, krokodyle, wesołe kangury chętne do zabawy i karmienia oraz innych interesujących mieszkańców tegoż miejsca.

 

 

Tym razem na nocleg zatrzymaliśmy się naszym domem na kółkach w uroczym miejscu, ni to dżungli, ni to buszu, położonym tuż przy plaży, czyli w Smoky Cape Campground położonym w Hat Head National Park. Spędziliśmy tam urocze magiczne wieczorne chwile nad morzem, wsłuchiwaliśmy się w odgłosy dochodzące od strony drzew, a rano czekała na nas niespodzianka. Odwiedziły nas kangury mieszkające w tych okolicach. Można powiedzieć, że się nieco zaprzyjaźniliśmy, gdyż towarzyszyły nam cały poranek i skosztowały naszego śniadania. Było to ciekawe i radosne doświadczenie.

 

 

 

 

Stąd udaliśmy się do tuż obok położonej latarni – Smoky Cape Lighthouse. Zarówno sam obiekt, jak i okolica wyglądały niezwykle, a widok rozciągający się ze wzgórza był zachwycający. Także i tutaj spotkaliśmy kangury. Niedaleko znajduje się Trial Bay Goal, które było więzieniem. Można je podziwiać do dziś, a co istotne  rozciąga się stad wspaniały widok na całą okolicę.

 

 

Udając się w dalszą drogę mieliśmy w planie zatrzymać się na postój w okolicach Balliny, czy też Byron Bay, ale kampingi były wręcz oblężone, gdyż był to czas weekendu, do tego kończący wakacje, więc dotarliśmy do Nimbin, które i tak było w planach. Po zaparkowaniu udaliśmy się na spacer do tego hippisowskiego miasteczka zobaczyć, jak wygląda w nim życie wieczorne, albo i nocne. Ku naszemu zaskoczeniu większość lokali zamykano około 21.00 więc niełatwo już po tej godzinie coś zjeść. Ponieważ tego wieczora nie gotowaliśmy kolacji, gdyż miejsce, gdzie parkowaliśmy było podmokłe po ulewie i pełne komarów, więc załapaliśmy się na ostatnią tego wieczora włoską pizzę prosto z pieca, zresztą bardzo smaczną i serwowaną faktycznie przez Włocha mieszkającego w Nimbin od kilku lat. Na jedzeniu, polsko-włoskich pogaduszkach minęła nam część wieczoru. Następnie spacerując po miasteczku spotykaliśmy hippisów i nie tylko, spędzających razem czas i bawiących się radośnie. Przy muzyce granej na żywo i pysznym piwie australijskim spędziliśmy resztę wieczoru. Miasteczko rodem z westernu i zamieszkałe przez hippisów okazało się przyjemnym, spokojnym miejscem, choć o specyficznym klimacie, w którym można spędzić miło czas.

 

 

W drodze do Brisbane zmieniliśmy nieco plany. Nie wjeżdżaliśmy do Gold Coast. Na trochę zatrzymaliśmy się w Brisbane. Między innymi po to, aby odwiedzić sklep dla audiofili, gdzie zakupiliśmy nowy gramofon i kilka płyt winylowych. Odtąd podróżowaliśmy już z dodatkowym bagażem, ale jakże cennym z naszego punktu widzenia. Dla zainteresowanych – gramofon dotarł w całości do Wietnamu i możemy wieczorami raczyć się dźwiękami muzyki płynącej z niego. Z Brisbane podążyliśmy drogą do Harvey Bay zatrzymując się w trakcie w różnych miejscach.

 

Świadomie nie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie Fraser Island, gdyż zamierzaliśmy odwiedzić inną z wysp. W Harvey Bay zatrzymaliśmy się na postój tuż przy morzu. Kolacyjka w takim otoczeniu smakowała wybornie, a spacer brzegiem morza był znakomitym uwieńczeniem całego, długiego dnia.

 

 

Wracając na trasę odwiedziliśmy winnicę – Ohana Winery and Exotic Fruits, gdzie mogliśmy skosztować, jak i zakupić lokalne trunki, a ich różnorodność była zaskakująca. Można było wybierać wśród win musujących, wytrawnych i różnorodnych likierów, nawet dwudziestoletnich.

 

 

 

Ponieważ odwiedziliśmy winnicę nie zatrzymywaliśmy się już w destylarni rumu w Bundaberg. Z kolei udaliśmy się do Heritage Village w Rockhampton, czyli skansenu zawierającego historię lat 1850-1950 z charakterystycznymi dla niej budynkami, pojazdami i stylem życia.

 

 

 

 

Stąd mieliśmy już bardzo blisko do Yeppoon, w którym zaplanowaliśmy nasz postój. To urocze miasteczko położone nad samym oceanem zachwyciło nas bardzo. Spędziliśmy w nim miło czas. Mogliśmy nacieszyć się plażą, spacerem, podziwianiem kitesurfingowców i posiedzieć w lokalnej knajpce racząc się piwem o wymownej nazwie ,,Kościuszko,, oraz rozmawiając z australijskimi znajomymi. Położenie miasteczka pośród gór i oceanu jest niezwykłe, a aura panująca dookoła wyjątkowa. I choć to miejsce typowo turystyczne można poczuć się w nim bardzo dobrze.

 

 

 

 

Z Yeppoon udaliśmy się w stronę Airlie Beach, z którym wiązaliśmy nasze różne plany. I choć pogoda nas nie rozpieszczała, gdyż padało bardzo, momentami ulewnie, udało nam się zrealizować choć część z nich. Polecieliśmy hydroplanem nad Wielką Rafę Koralową- The Great Barier Reef i mogliśmy podziwiać jej niezwykłość i wyjątkowość. Przekonaliśmy się, że rafa w kształcie serduszka – Heart Reef istnieje naprawdę. I choć może nie jest tak duża, jak to pokazują różne zdjęcia, czy filmy, jest fascynującym zjawiskiem. Lot nad rafą koralową był niezwykły, a wylądowanie tuż przy plaży Whitehaven Beach było magicznym doświadczeniem. Mogliśmy w ten sposób pobyć choć kilka chwil na Whitsunday Island, nacieszyć się ciepłym Morzem Koralowym, białym piaseczkiem, a nawet skosztować szampana ciesząc się tą chwilą. Tak bardzo chciałam tu być, a mój mąż sprawił, że przygoda z rafą koralową i wyspami położonymi tuż obok przerosła moje oczekiwania.

 

 

 

 

Z Airlie Beach nie udało nam się wypłynąć z powodu warunków atmosferycznych na wędkowanie, ale zrobiliśmy to nieco później w innym miejscu. Pogoda nie była zachęcająca do pozostania, więc ruszyliśmy dalej udając się do niezwykłego Bowen. Siedząc, już wieczorkiem, na skałach wchodzących w ocean mogliśmy podziwiać wynurzające się delfiny, wydry i pływające ogromne płaszczki, a naszemu pobytowi towarzyszył dźwięk szumiących fal.

 

 

Następnego dnia mijaliśmy różne piękne miejsca. Zatrzymaliśmy się w Billabong Sanctuary nieopodal Townsville, gdzie przeżyliśmy niezapomniane momenty z koalami. Mogliśmy spędzić z nimi kilka chwil, a także pozwolić sobie na małą sesję fotograficzną. Koala to śpiochy, ale wybudzone potrafią być naprawdę zabawne, tak jak jeden z naszych nowych przyjaciół 🙂 Większość zachowuje się jednakże jak dzieci. Kiedy weźmiemy je na ręce wtulają się w nas i ani myślą rezygnować z przytuleń i głaskania. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że bierzemy je na ręce, ale uwierzcie jest to niepowtarzalne doświadczenie, które na zawsze pozostaje w sercu i duszy oraz we wspomnieniach. Poza koalami były też i inne zwierzęta, ale to one w tym miejscu skradły nasze serca.

 

 

Z Townsville udaliśmy się do Mission Beach, gdzie zatrzymaliśmy się na noc. Byliśmy sami na kempingu, a na plaży widzieliśmy tylko dwójkę ludzi spacerujących z pieskami. To był wyjątkowo spokojny wieczór, po którym nastał nowy dzień.

 

 

Ponieważ nie wypłynęliśmy i z Mission Beach na wędkowanie udaliśmy się w drogę do Cairns. Zatrzymaliśmy się w Wooroonooran National Park, gdzie podziwialiśmy magiczne góry z największym szczytem Mount Bartle Frere mierzącym 1622 metry n.p.m. oraz spędziliśmy czas przy pięknym wodospadzie Josephine Falls, który urzeka i zadziwia, a woda w nim płynie niezwykle wartkim, żywym strumieniem. Pewnie wyglądał tak niezwykle dlatego, że ostatnio padały deszcze.

 

 

Cairns było naszym docelowym miastem kończącym podróż naszym domem na kółkach. Przybyliśmy tutaj na tyle wcześnie, że mogliśmy zwiedzić Kurandę i Port Douglas, a także skorzystać z różnych przyjemności. Nieco zawiodło mnie Muzeum Aborygenów, czyli Tjapukai. Przyznam, że spodziewałam się czegoś innego, po prostu mniej komercyjnego. Z kolei natura dookoła, góry, skały, morze, wodospady i wodospadziki były urzekające. Droga z Cairns do Port Douglas wiodąca przez Palm Cove jest magiczna. Wiedzie przy samym oceanie i ukazuje piękne góry, zielone lasy tropikalne, białe plaże, skałki, kamienie i wodospadziki w całej okazałości. To trzeba zobaczyć, aby to zrozumieć i docenić.

 

 

Z Cairns udaliśmy się także łodzią, aby trochę powędkować. Udało nam się złapać parę mniejszych i większych okazów świata podwodnego. Były pośród nich ryby i rekiny, którym po ucałowaniu przywracaliśmy dawne życie oddając je oceanowi. To było wspaniałe uwieńczenie naszej przygody w Australii.

 

 

 

 

Nasz przygoda domem na kółkach z Australią dobiegła końca, a raczej jej pierwsza część. I wierzymy, że dalszy ciąg nastąpi. Nasz kamper spisał się znakomicie i zapewne w ten sposób będziemy podróżować jeszcze nie jeden raz. To było 12 niezapomnianych dni pełnych wyjątkowych, nowych i zaskakujących chwil.

 

 

Australia to piękny, magiczny i fascynujący kraj pełen niespodzianek, a podróż domem na kółkach to niewątpliwie jedna z najwspanialszych możliwości przemieszczania się z miejsca na miejsce, bycia niezależnym i samowystarczalnym. Ta przygoda, Australia i jej wschodnie wybrzeże pozostaną już na zawsze w nas i w naszych sercach. Jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy spełnić dziecięce marzenia i przeżyć tę niezapomnianą przygodę. Do zobaczenia Australio 🙂

69 Komentarzy

Skip to comment form

  1. Iwo

    Niesamowita przygoda! Naprawdę jestem pełen podziwu jak dobrze wykorzystaliście ten czas.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy 🙂 Była to magiczna podróż, choć czasu troszkę mało, ale udało nam się sporo zobaczyć i przeżyć 🙂

  2. Gosia

    Piękna pamiątka, wspaniałą relaca, cudowne zdjęcia.

    1. anetagrenda

      Oj tak 🙂 Dziękuję bardzo i pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Baba Joga

    Cudowna podróż !
    Przyznam, że taka podróż w domku na kółkach, to także nasze marzenie. Powoli sie przygotowujemy do jego realizacji (ale to jest temat na „za kilka lat” 🙂 Pewnie do tego czasu dużo sie w Australii zmieni, ale masz moze jakies podpowiedzi, jak najlepiej wybrać przez internet firme wynajmująca Campery ?

    1. anetagrenda

      To wspaniałe doświadczenie 🙂 Trzymam kciuki za Was, abyście i Wy zrealizowali swoje marzenie 🙂 My firmę wybieraliśmy przez internet. Jest ich w Australii kilka, my zdecydowaliśmy się na www.aussiecampervans.com/, gdyż mają dobrą ofertę i stosunkowo nowe auta, nawet dosłownie nowe. Byliśmy bardzo zadowoleni 🙂

      1. Slawek

        Malutki dodatek do komentarza moje z Anetki. www.aussiecampervans.com to jest tak porownywarka ofert z roznych wypozyczalni. Przez ta platforme znalezlismy oferte z www.letsgomotorhomes.com/ .

  4. Marzena WM

    Wspaniała podróż 🙂 Zazdroszczę 😉

    1. anetagrenda

      Dziękujemy 🙂 I fakt, to była wspaniała podróż 🙂

  5. aleksandrakaliszan.com

    Wspaniałe wspomnienia, o większości tych miejsc i miasteczek nie miałam pojęcia! Śniadanie w towarzystwie kangurów, a potem Billabong Sanctuary – marzenie! Udało mi się odwiedzić tylko Sydney, w którym i tak było sporo do zobaczenia, ale mam nadzieję, że uda mi się kiedyś wrócić i przejechać Waszą trasą. Przeraża mnie tylko kierownica po prawej stronie. 😉

    1. anetagrenda

      Piękne wspomnienia i urocza trasa, niezapomniane przeżycia 🙂 Życzę Ci, abyś wróciła i poznała różne strony Australii, czego i nam życzę ponownie 🙂 Jazda z kierownicą po drugiej stronie nie jest straszna. Też się obawiałam, ale po kilku-kilkunastu kilometrów jedzie się już całkiem normalnie 🙂 Pozdrawiam Cię gorąco 🙂

  6. Justyna

    Piekne wspomnienia Anetko, wspaniale,ze udaje Wam sie realizować marzenia, życzę duzo wolnego czasu na ich realizacje, bo serce do podróży macie ogromne:)

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 Oj tak kochamy podróże, jednak urlopu jest niewiele więc trzeba dokonywać wyborów i korzystać z każdego wolnego dnia 🙂 Pozdrawiamy serdecznie 🙂

  7. My Home Rules

    Niesamowite macie wspomnienia!

    1. anetagrenda

      Tak, niezwykłe i niezapomniane 🙂

  8. PamiętniczekzPodróży (@pamietniczekz)

    Piękna podróż ibardzo inspirujący post. Dziękuję, tym bardziej, że gdzieś nam się marzy podobna wyprawa. Pozdrawiam 😊

    1. anetagrenda

      Dziękuję za miłe słowa 🙂 Było magicznie, zaskakująco i fantastycznie. Życzę Wam, aby Wasze marzenia nie tylko te podróżnicze się spełniały 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  9. Marta

    Przygoda wspaniała w pełni wykorzystane 12 dni. Cudowny Kraj. Widoki prześliczne. Super że mogły się spełnić wasze dziecięce marzenia. Kolejnych takich wypraw kochani. Kocham💕😘

    1. anetagrenda

      Dziękujemy Martusiu 🙂 Tak Australia magiczna, a my nasz pobyt wykorzystaliśmy maksymalnie, choć wiesz, że chętnie zostalibyśmy na dłużej 🙂 Marzenia się spełniają 🙂 Mam nadzieję na kolejne, wspaniałe wyprawy 🙂 Kochamy Cię 🙂

  10. www.wgwiazdki.pl

    Zazdroszczę bliskiego spotkania z kangurami. To fascynujące zwierzęta. Cudowne widoki i zdjęcia 😉

    1. anetagrenda

      Oj bardzo fascynujące, ruchliwe, nieco płochliwe, a może raczej czujne i przyjazne 🙂 A widoki były niezwykłe, a cała trasa wschodnim wybrzeżem ekscytująca 🙂 Dziękujemy bardzo 🙂

  11. Artur

    Piękne fotografie i opis przygody życia. Australia to, jak się można przekonać niezwykły kraj. Antypody to najlepsze określenie, bo rzeczywiście wszystko jest tam inne. Będziecie mieli cudowne wspomnienia.

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 To niewątpliwie wyjątkowy i niepowtarzalny kontynent, a w naszych sercach i wspomnieniach będzie już zawsze 🙂

  12. Agnieszka Ilnicka

    Dlaczego nigdy nikt nie pokazuje takich zdjęć natury jak Wy? Przecież te widoki na zielone doliny i wodospady są chyba jeszcze piękniejsze niż plaże, a zwłaszcza miasta! 🙂

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 i nie wiem czemu tak jest 🙂 Zgadzam się, że widoki są wyjątkowe i zapierające dech w piersiach 🙂

  13. A.M.

    Świetne zdjęcia!!! Bardzo Wam zazdroszczę ( w tym pozytywnym znaczeniu) tej wycieczki. A zwłaszcza spotkania z kangurami. To musiała być niezapomniana przygoda.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 Tak, tak to była nadzwyczajną podróż i niesamowite spotkania 🙂

  14. Baba Jedna

    Oj przepięknie 🙂 Patrząc na długość wpisu, o pewnie zajęło to drugie tyle co sama przygoda 😉

    1. anetagrenda

      🙂 🙂 Nawet bardzo przepięknie, ale ani zdjęcia, ani wpis nie są w stanie tego oddać 🙂

  15. Ilona

    Imponująca podróż! Ostatnio sporo myślę o Australii, chyba pod wpływem kilku filmów. Szkoda, że to tak daleko 🙂

    1. anetagrenda

      Było pięknie 🙂 Oj tak filmy i książki wyciskając na nas,, piętno,,. Inspirują i potęgują nasze marzenia :), a odległość to pojęcie względne, daleko, ale może nie aż tak daleko 🙂

  16. Kasia

    Wspaniałe widoki.
    A zdjęcia z koalą przesłodkie. 🙂

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 Widoki niezwykłe, a koala rzeczywiście słodkie 🙂

  17. Grzegorz Deuter

    Super foty! Aktualnie podziwiam pustynną część Australii w cyklu programów na FocusTV (poszukiwanie złota)

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 Super, że się podobają 🙂 Oj my też jesteśmy na etapie podziwiania różnych zakątków Australii na filmach i zdjęciach innych osób 🙂 Zainteresujemy się rekomendowanym przez Ciebie programem 🙂

  18. Igomama

    Z przyjemnością przeczytałam o Waszej podróży i obejrzałam przepiękne zdjęcia. Podróż życia!
    Ciekawy materiał na książkę podróżniczą:)

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo za Twoje wrażenia i miłe słowa 🙂 Podróż była magiczna 🙂 Kto wie, może i książka kiedyś powstanie 🙂 🙂

  19. Maciej Wojtas

    Nawet nie wiecie, jak bardzo wam zazdroszczę tej Australii (no i teraz już na sto procent wiem, gdzie chcę kiedyś zamieszkać 🙂

    1. anetagrenda

      Cieszę się bardzo 🙂 Życzymy Ci spełnienia tego o czym myślisz i marzysz oraz wszystkiego dobrego 🙂

  20. Joanna Niedzielska

    Piękne zdjecia, super relacja. ja jak ogladam zdjęcia z podrózy zachwycam się nimi bardzo jednak sama raczej jestem domatorką i nie lubię się nigdzie ruszać dalej. W sumie u mnie chodzi o samą podróż, nie lubie długiej jazdy autokarem , ani autem Samolotów sie boję. Poczekam chyba aż wymyśla jaka teleportacje.:)

    1. anetagrenda

      Może tak się stanie, a może zdecydujesz się na wyprawy, najpierw krótsze, potem dłuższe i poznasz podróżowanie od drugiej strony. Jednakże znam osoby, które podróżują wirtualnie i też sprawia im to ogromną radość lub takie jak ja, które są domatorami, ale uwielbiającymi udawać się dokądś co jakiś czas 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  21. Radosna Chata

    Absolutnie niesamowite!

    1. anetagrenda

      Tak, to fascynująca przygoda i niezwykła podróż 🙂

  22. Karolina S

    Rzucił mi się w oczy sklep z winylami i już pokochałam to miejsce 😀
    Jest tyle pięknych miejsc na świecie, Australia jest zdecydowanie jednym z nich. Uwielbiam Twoje zdjęcia! Jest tam tak pięknie…

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 Twoje odczucia nie są odosobnione, bo i ja uważam, ze jest tam wyjątkowo 🙂

  23. Gosia

    Zazdroszcze takich widoków i przeżyć. Fantastyczna wyprawa, oj marzenie moje gdzieś wybyć.

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 To była fantastyczna wyprawa i życzę Tobie, aby i Twoje marzenie się spełniło 🙂

  24. Zwykła Matka

    Cudownie i wspaniały sposób na zwiedzanie na własną rękę, tak jak się chce 🙂

    1. anetagrenda

      Tak lubimy najbardziej i tak czynimy najchętniej 🙂 To wspaniała przygoda, gdy samemu się decyduje o tym, co się zwiedza, gdzie się jedzie i jakim tempem 🙂

  25. Bookendorfina Izabela Pycio

    Pozytywnie zazdroszczę tych fascynujących podróży, wspaniałych wspomnień, niezapomnianych chwil. Tak bardzo czuć Waszą pasję podróżowania. Dzięki Wam i ja mogę w pewien sposób też wędrować przez świat, czytając Wasze wpisy. 🙂
    Bookendorfina

    1. anetagrenda

      Dziękujemy Ci bardzo i cieszymy się, że nam towarzyszysz i jesteś z nami w naszych podróżach 🙂 Wędruj z nami dalej, bo zamierzamy kontynuować naszą podróż po różnych krainach i tych położonych blisko i daleko 🙂

      1. Bookendorfina Izabela Pycio

        Jestem już spakowana, gotowa do drogi, czekam na kolejne wyzwania, a na razie wciąż podziwiam gwiazdki na mapie Australii i związane z nimi wspomnienia. 🙂

        1. anetagrenda

          O jakich to wyzwaniach mowa Iza? 🙂 Podróżowanie wirtualne również jest bardzo ciekawe 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  26. Para na film

    Zachwycające! Wspaniałe zdjęcia, świetna trasa, rewelacyjny pomysł na podróż 🙂 A jak to jest z tymi kangurami? W sieci można trafić na informacje, jakie to kangury nie są groźne, agresywne i zaczepne, a te tutaj na zdjęciach wyglądają na szalenie gościnne i kulturalne! 😉

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 To była fantastyczna podróż :), a co do kangurów nam nie zdarzyły się żadne niemiłe incydenty. Kangury były w stosunku do nas przyjaźnie nastawione, choć niektóre gotowe do odwrotu, gdyby coś im się nie podobało 🙂

  27. Renata

    Niesamowita wyprawa z domem na kolkach, mnostwo wrazen jak np sniadanie w towarzystwie kangurow, cudne zdjecia😊 I choć Australia dla mnie za daleko to jestem pod wrazeniem😊

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 To była dla nas niezwykła wyprawa i niezapomniana przygoda 🙂 Wiele chwil przeżytych w Australii przerosło nasze najśmielsze oczekiwania 🙂

  28. Marysia

    Wspaniała podróż 🙂 Mnóstwo wrażeń, wspaniałych chwil – dlatego warto podróżować 🙂

    1. anetagrenda

      Tak podróżowanie jest niezwykłe 🙂 Podróżowanie to życie, a życie to podróże 🙂

  29. Magda

    Przepięknie 🙂 Zazdrościmy pięknych widoków i wrażeń 🙂 Australia to nasze marzenie. Pozdrawiamy

    1. anetagrenda

      Dziękujemy bardzo 🙂 Było pięknie 🙂 Życzymy Wam spełniających się marzeń nie tylko tych podróżniczych 🙂 Pozdrawiamy serdecznie 🙂

  30. Kasia

    Super wyprawa. Kangury na wolności….zazdroszczę. Co raz bardziej marzy mi się Australia, choć póki co poza moim zasięgiem. Cóż…całe życie przede mną, kto wie. 🙂

    1. anetagrenda

      Tak wyprawa fantastyczna 🙂 Życzę Tobie, aby też było Ci dane ją odwiedzić i spełnić marzenia 🙂

  31. MamaKarolina

    Wow, cudowne miejsca!!! Miałam kiedyś znajomą z Australii, ona także przywoziła że sobą wiele pięknych zdjęć 😉 Australię chciałabym zobaczyć, jednak żyjątka tamtejsze mnie odstraszają

    1. anetagrenda

      Australia to niezwykła kraina. Co do zwierzątek też przez myśl przechodziły mi lekkie obawy, ale w czasie naszej podróży najbardziej niemiłe okazały się muchy 🙂 Życzę każdemu, aby choć przez parę chwil pobyć w Australii 🙂

  32. pamartravel

    Jaka wspaniała podróż. W tym wpisie jest wszystko, i piękne plaże, i dzika przyroda, wspaniałe zwierzęta, uroki miasta i spokój natury… Cudnie było to wszystko zobaczyć Waszymi oczami

    1. anetagrenda

      Cieszę się, że tak to postrzegasz i udałaś się w podróż z nami patrząc na Australię naszymi oczami 🙂 Dziękuję bardzo 🙂

  33. Ania Wiklińska

    To byłaby moja podróż życia. Wspaniałe widoki, bajeczna przyroda.. Zazdroszczę 😉

    1. anetagrenda

      Dziękuję bardzo 🙂 i życzę Ci, aby taka podróż się spełniła i abyś mogła zobaczyć ten wyjątkowy kraj 🙂

Dodaj komentarz